Tydzień temu poprosiłam Was o propozycje najbardziej irytujących słów, jakie usłyszeliście w 2012. Wasze propozycje, zarówno ich kreatywność, jak i liczba, przerosły moje oczekiwania – tu, na blogu, komentarzy było mniej, ale na Facebooku naprawdę zaszaleliście.
Lista zrobiła się całkiem długa, arkusz w Excelu jest wypełniony ponad sześćdziesięcioma słowami, przy których często pojawia się informacja o wielokrotności wymieniania przez Was. Do ankiety trafiają słowa, które zostały przez Was zaproponowane co najmniej 2 razy. Odrzuciłam te, które były całymi zdaniami i takie, które pojawiły się na liście z powodu chwilowej frustracji (praca domowa, matura itp.).
Gdyby ankiety miało nie być, a wyniki miałyby się opierać o to, co zaproponowaliście, tak wyglądałaby lista 10 najbardziej irytujących słów:
10. hipster
9. graficzka (jako zawód)
8. Smoleńsk
7. …, tak? (kończenie wypowiedzi dodatkiem „tak?”)
6. ministra
5. masakra
4. bynajmniej
3. oj tam oj tam
2. hejtować
1. Wykon
Dobrze, przejdźmy więc do głosowania. Każdy użytkownik może oddać 3 głosy. Zachęcam do komentowania i uzasadniania swoich wyborów. Głosujemy przez dwa tygodnie.
[poll id=”3″]


Nie chce mi działać :/
Sprawdziłam i powinno rejestrować po plikach cookie, a nie po IP, więc nie wiem, czemu nie działa. Nie ma po prostu możliwości głosowania?
Wyłącz w przeglądarce blokadę skryptów. Być może jakąś masz aktywną w celu pozbycia się np. reklam. U mnie też nie działa jeśli mam włączony dodatek do przeglądarki „NoScript”.
zagłosowałabym, ale nie wiem jak 🙁 jeśli można w komentarzu to wybieram masakra, oj tam oj tam i jestę blogerę
Poszło! Zagłosowałam! Udostępniam na swoim fanpejdżu i profilu 🙂
Dzięki! 🙂
Oż Chrystusie Nazarejski. Zdecydowanie „…, tak?”, „bynajmniej” i „graficzka”. Choć graficzkę pobija ARCHITEKTKA. Bez dwóch zdań.
Na fali „ministry” powstało ostatnio „marszałkini” 🙂
Owszem 🙂 ktoś je zaproponował tydzień temu, ale nie zdobyło takiej popularności, by pojawić się tu dziś 🙂
Chyba powinna jeszcze być „architektka”…
Ojoj, co ja pacze! Mój ulubiony zwrot jest pierwszy na liście najbardziej irytujących!
Do szału doprowadzało mnie „paczenie” występujące we wszelkich możliwych odmianach, „..tak?”, którego nadużywa część moich znajomych oraz to wnerwiające „witam”. Tak trudno napisać „dzień dobry”?
Niestety, nie irytują mnie tyle słowa, co błędne związki frazeologiczne. „W każdym bądź razie” pojawia się nagminnie, bez względu na wykształcenie mówcy.
Z wymienionych w ankiecie irytuje mnie jedynie „bynajmniej”.
Brakuje „tacierzyńskiego”, oj jak ja nienawidzę tego słowa!
Dlaczego?
Spóźniłam się z propozycją słówka 🙁 Byłoby to „epicki” bez odniesienia do gatunku literackiego. „Bynajmniej” drażni, ale źle użyte. No. I wyrazy z języków obcych, za których przetłumaczenie nikt się nie weźmie. W ten sposób mamy, np. „briefing”, „kino offowe”.
Zgadzam się z „epickim” 🙂
A czy myślicie, że „…,tak?” na końcu zdania to alternatywa dla „…, nie?”, które może kojarzyć się z osobami bez wykształcenia? „Tak” to niby podkreślenie oczywistości?
Niby podkreślenie oczywistości, ale mam wrażenie, że niektórzy chyba każde zdanie próbują podkreślić jako oczywiste 😉
dla ścisłości: powinno być 'co ja pacze’, bez 'ę’
Myślałem, że „w każdym bądź razie” to polszczyzna z wyższej półki…
Niestety nie 🙂 Ale ludzie „starej daty” rzeczywiście tak mówią częściej.
Szkoda, ze tak pozno tu trafilam, moze udaloby sie wprowadzic na liste 'dzieciatko’. Duzo jest slow i zwrotow, ktore dzialaja mi na nerwy, ale ostatnio chyba najbardziej 'okolociazowa’ nomenklatura koscielna. Nie jest sie w ciazy tylko sie 'oczekuje’ (obowiazkowo radosnie) sie na dzieciatko, nie porod tylko jakies 'rozwiazanie’ albo inne wynalazki. Nie mieszkam w Polsce od kilku lat, ale zauwazylam, ze te zwroty wkradaja sie do jezyka np osob pokazujacych sie w telewizji, tak jakby nazwanie fizjologicznych w koncu zjawisk po imieniu bylo w jakis sposob niewlasciwe. I ten jezyk w gazetach dla rodzicow, np 'Co dzieje się w brzuszku. Maluszek na podglądzie – 6 tydzien’. W koncu te gazety sa chyba dla doroslych a nie dla 2-latkow.
Zastanawiam się jak może irytować dzieciątko?
chyba jedynie grono sfrustrowanych feministek.
A co ze słowem „ogarniać”?
Nie załapało się 🙂
O, szkoda,że już po herbacie! Dorzuciłabym do listy „jakby” i wszechobecne zdrobnienia np. „pieniążki”.
Najbardziej z tych słów irytuje mnie wyrażenie „oj tam oj tam”. „Tam” czyli gdzie? Nie lubię również niepotrzebnych zapożyczeń z angielszczyzny. Wśród nich szczególnie denerwuje mnie właśnie „hejtowanie”. Słowo „graficzka” też mnie razi. Bardziej kojarzy mi się z małą „grafiką” niż z panią „grafik”.
Jest jeszcze jedna tendencja, która mnie niepokoi. Nadużywanie słów oznaczających dziedziny nauki. Szczególnie dotyczy to „metodologii” wypierającej słowo „metoda” i „ekologów” którymi są teraz nie tylko naukowcy, ale i wszyscy aktywiści związani z ochroną środowiska naturalnego.
Mnie do szewskiej pasji doprowadza słowo „mega”.
Przegapiłem głosowanie. Byłbym za „…, tak?”!
Od razu wiadomo, że takkończący nie jest pewny tego, co mówi i musi sobie wzmocnić wypowiedź…