„Kto mi to sprawdzi?” – czyli jak uczyć się samodzielnie i nie utrwalać błędów

Samodzielna nauka języka to świetna sprawa: uczysz się własnym tempem, zgodnie ze swoimi preferencjami, realizując własne cele, dobierając takie materiały i sposoby nauki, które sprawdzają się najlepiej w Twoim przypadku. Ale taki sposób nauki nie jest pozbawiony wad. Dwie najważniejsze to: problem z dyscyplinowaniem się do regularnej nauki i brak kogoś, kto pomoże Ci wystrzegać się błędów. O tym, skąd czerpać motywację do nauki, pisałem już wielokrotnie (zajrzyj do działu Spis treści, tam znajdziesz listę tematów z kategorii Motywacja). Dzisiaj natomiast kilka pomysłów na to, jak unikać błędów językowych w samodzielnej nauce.

2849430515_754d492589_b
Źródło: Back to school via photopin (license)

Dobry nauczyciel to skarb. Wyjaśni Twoje wątpliwości, odpowie na każde pytanie, poprawi błędy – gramatyczne, leksykalne, w piśmie, mowie i w wymowie. Jednak nie każdy uczy się języka z (dobrym) nauczycielem. Powody mogą być różne, argumenty za i przeciw różnym modelom nauki przedstawiłem w tym artykule. Jeśli uczysz się języka sam, masz przed sobą ambitne zadanie: wychwytywać i korygować popełniane przez siebie błędy. Niemożliwe? A jednak się da, choć czasem trzeba trochę pokombinować.

W samodzielnej nauce ważna jest uważność i pewna doza samokrytycyzmu. Tworząc jakąś wypowiedź (czy to pisemną, czy ustną), musisz sobie zadawać pytanie: „czy to na pewno jest poprawne”? Poziom samokrytycyzmu trzeba oczywiście dostosować do sytuacji. Jeśli na przykład chcesz poćwiczyć płynność mówienia albo odbyć towarzyską pogawędkę z obcokrajowcem, wewnętrznego sceptyka najlepiej zupełnie wyłączyć, bo będzie tylko przeszkadzał. Kiedy jednak pracujesz nad utrwaleniem nowo poznanej struktury gramatycznej albo piszesz ważnego maila, warto postępować powoli i ostrożnie. Sprawdzać to, czego nie wiesz, i kwestionować to, co wydaje Ci się, że wiesz.

Powyższe nie odnosi się tylko do tekstów pisanych. Jeśli chcesz popracować nad poprawnością swoich wypowiedzi ustnych, możesz nagrać się, jak mówisz w języku obcym, a następnie odsłuchać nagranie i postarać się wychwycić błędy. Jeśli nie jesteś pewien, czy dane zdanie albo sformułowanie jest poprawne, sprawdź to!

No dobrze, ale jak samemu sprawdzać poprawność? Jak upewniać się, czy to, co napisaliśmy lub powiedzieliśmy, nie zawiera błędu? Są na to różne sposoby, które można podzielić z grubsza na trzy grupy:

  1. Możesz poprosić o pomoc innych ludzi, którzy dobrze znają dany język.
  2. Możesz skorzystać z odpowiednich książek i pomocy naukowych.
  3. Możesz sięgnąć po narzędzia komputerowe.

Przyjrzyjmy się tym kategoriom po kolei.

Inni ludzie

  1. Nawet jeśli uczysz się bez nauczyciela, dobrze jest znaleźć kogoś, z kim będziesz mógł od czasu do czasu konsultować swoje wątpliwości, dawać do sprawdzenia swoje teksty, poprosić o wyłapanie błędów w wypowiedziach ustnych itp. Może to być na przykład:
    • korepetytor, z którym będziesz spotykać się raz na parę tygodni – nie żeby Ciebie uczył, ale właśnie rozwiewał Twoje wątpliwości i pomagał korygować błędy (to nie musi być najlepszy i najdroższy nauczyciel w mieście, na początkowym etapie nauki spokojnie wystarczy student odpowiedniej filologii),
    • native speaker, który szczęśliwym trafem mieszka w Twoim mieście albo z którym porozumiewasz się na Skypie (możesz spróbować znaleźć takiego np. w serwisie italki),
    • znajomy, który zna dany język lepiej od Ciebie i jest chętny do pomocy.
  2. Pytania językowe (w tym dotyczące poprawności) możesz zadawać na różnych forach. Szczególnie godne polecenia są fora na stronie Wordreference.com.
  3. Swoje teksty możesz wrzucać na stronę lang-8, gdzie native speakerzy poprawią Ci błędy (warto się odwzajemnić i poprawiać od czasu do czasu teksty pisane przez osoby uczące się polskiego).
  4. Teksty obcojęzyczne możesz też publikować w formie bloga. To opcja dla odważnych – publiczne wytykanie błędów (w komentarzach) może być trudnym doświadczeniem (ostatnio dyskusja na ten temat pojawiła się w komentarzach do tego artykułu na blogu Justyny).
  5. Jeśli chcesz poćwiczyć nie pisanie, a mówienie, zamiast wpisów na blogu zacznij publikować nagrania na YouTube. Zaznacz wyraźnie, że zależy Ci, aby widzowie zwracali uwagę na popełnione błędy w komentarzach.

Książki i pomoce naukowe

  1. Rozwiązania ćwiczeń w samouczkach, repetytoriach itp. Do samodzielnej nauki warto wybierać takie podręczniki i zbiory ćwiczeń, które podają z tyłu prawidłowe odpowiedzi. Oczywiście język to nie nauka ścisła i nie zawsze istnieje tylko jedna słuszna wersja – ale wszelkie rozbieżności między Twoimi odpowiedziami a podanymi w kluczu rozwiązaniami warto dobrze przeanalizować i wyciągnąć wnioski.
  2. Nic nie zastąpi w nauce języka dobrego słownika. Na początkowym etapie wystarczający jest może słownik kieszonkowy, ale kiedy wskoczysz na trochę wyższy poziom, warto zainwestować w dobry, duży słownik. Najlepsze są takie, które podają przykłady użycia i dużo związków frazeologicznych. O tym, jak dobrze korzystać ze słownika, zamierzam w najbliższym czasie napisać na blogu.
  3. Podręczniki do gramatyki – nieocenione przy wątpliwościach dotyczących szyku zdania, czasów i trybów, odmiany rzeczownika przez przypadki itp. Warto trochę poszukać i znaleźć pozycję, która naprawdę zaspokoi nasze potrzeby. Jeśli chodzi o angielski, to ja od czasu studiów korzystam z Practical English Usage Michaela Swana – jeszcze się chyba nie zdarzyło, żebym zamknął tę książkę, nie znajdując tam odpowiedzi na moje pytanie (a wszystko napisane bardzo przystępnym językiem).
  4. Jeśli masz wątpliwości dotyczące wymowy, możesz sięgnąć po:
    • słowniki komputerowe lub internetowe (wiele z nich zawiera nagrania),
    • serwis Forvo, na którym native speakerzy z całego świata nagrywają wymowę różnych słów i zwrotów w swoich językach (wiele nagrań zwrotu „kocham cię” z wpisu walentynkowego zaczerpnąłem właśnie z tej strony),
    • serwis Rhinospike, gdzie możesz wrzucić dowolny tekst z prośbą o to, żeby native speaker nagrał go dla Ciebie.

Narzędzia komputerowe

  1. Nieocenioną pomocą w sprawdzaniu poprawności różnych zwrotów jest… wyszukiwarka Google. Przykład: nie wiesz, czy po angielsku mówi się „for every person” czy „for every people”. Wpisujesz każdy z tych zwrotów do wyszukiwarki (koniecznie w cudzysłowie, żeby Google potraktował je jako całość) i patrzysz, ile trafień ma każdy z nich. U mnie wyszły ponad 23 miliony dla frazy „for every person”, a dla „for every people” tylko 221 tysięcy. Różnica jest znaczna, więc można w miarę bezpiecznie założyć (w tym wypadku słusznie!), że to ten pierwszy zwrot jest poprawny, a drugi niekoniecznie. Pamiętaj jednak, że nie jest to niezawodna metoda i trzeba ją stosować ostrożnie. Oto kilka podpowiedzi:
    • Pamiętaj, że nie wszystko, co ludzie piszą w internecie, jest poprawne. Sformułowanie „for every people” jest ewidentnie błędne, a jednak ma ponad 200 tysięcy wystąpień! Problem jest szczególnie widoczny w przypadku angielskiego, bo używa go wielu ludzi, dla których nie jest on językiem ojczystym.
    • Przejrzyj kilka pierwszych pozycji na liście wyników wyszukiwania i zobacz, czy dany zwrot używany jest w tym znaczeniu, o które Ci chodziło. Jeśli nie, to wyniki mogą być zafałszowane.
    • Zanim porównasz liczby, kliknij na 10 stronę wyników i sprawdź, czy liczba znalezionych stron się nie zmieniła. Google często zawyża liczbę wyników na pierwszej stronie.
    • Jeśli mimo wszystko nadal masz wątpliwości, poszukaj odpowiedzi w innych źródłach.
  2. Bardziej wiarygodne wyniki możesz uzyskać, korzystając z korpusów. Korpusy to olbrzymie zbiory tekstów w danym języku, które można przeszukiwać według najróżniejszych kryteriów. Różnica jest taka, że są to zazwyczaj teksty pisane przez native speakerów i dobrane tak, żeby dobrze odzwierciedlały różne rodzaje tekstów: prasowe, literackie, codzienne rozmowy, przemówienia, artykuły naukowe itp. Przeszukiwanie korpusów jest dużo bardziej skomplikowane niż korzystanie z Google, ale pozwala uzyskać też dużo bardziej wiarygodne wyniki. Jeśli jesteś zainteresowany, sprawdź np. Korpus Języka Polskiego PWN, British National Corpus. Przypuszczam, że w internecie można znaleźć korpusy dla wszystkich większych języków – zajrzyj na przykład na listę w angielskiej Wikipedii albo na tę stronę.
  3. Do sprawdzania ortografii można wykorzystać moduły sprawdzania pisowni, które są wbudowane w edytory tekstów (np. MS Word), a nierzadko również w przeglądarki internetowe. Oczywiście nie jest to niezawodne narzędzie, które zagwarantuje poprawność ortograficzną Twoich tekstów, ale czasem pozwala uniknąć kompromitujących błędów.
  4. Niewiele osób wie, że Microsoft Word ma też moduł sprawdzania gramatyki – żeby go włączyć, trzeba zaznaczyć odpowiednią opcję („Sprawdzaj gramatykę” lub podobnie, zależnie od wersji programu) w ustawieniach sprawdzania pisowni. To narzędzie jest jeszcze bardziej zawodne niż moduł sprawdzania pisowni i wychwytuje tylko niektóre problemy (czasem zresztą zbyt nadgorliwie), ale od czasu do czasu na pewno ustrzeże Cię przed jakimiś błędami. Podobne programy można też pobrać z internetu – np. LanguageTool, który jest darmowy i dostępny dla wielu języków.

Masz jakieś inne pomysły na to, jak ustrzec się błędów w samodzielnej nauce? Podziel się nimi w komentarzu 🙂

* * *

Na koniec mała prośba: mój blog został przez jakiegoś życzliwego człowieka nominowany do konkursu Top 100 Language Lovers 2015. Jeśli podoba Ci się Językowa Oaza, będę wdzięczny za Twój głos. Po prostu wejdź na stronę konkursu, znajdź na liście Językową Oazę i kliknij przycisk „Zagłosuj”. Bardzo dziękuję! Koniecznie też zajrzyj na inne nominowane blogi, może znajdziesz jakieś nowe miejsca w sieci, które pomogą Ci w nauce języka 🙂

18 komentarzy

  1. Fajna zbiórka wskazówek. Sama korzystam z Wordreference i trigu z google. Jeszcze mogę dodać, że przy pisaniu czegoś, zostawiam to na jakiś czas i potem czytam ponownie. Czasami okazuje się, że nawet nie wiem o co mi wtedy chodziło, pisząc tak pokręcone zdanie ;D Mówienie sobie ostatnio pilnuję, większy problem niż z gramatyką mam taki, że się jąkam, próbując złożyć wyrazy do kupy w jedno zdanie. Więc jak już coś mówię, to staram się, żeby to od razu miało gramatyczne i językowe ręce i nogi 😉

    1. O, fajny pomysł z tym zostawieniem tekstu na jakiś czas. To rzeczywiście pomaga wychwycić rzeczy, których nasz mózg nie zauważył za pierwszym razem. Dzięki 🙂

  2. Co do Google’a to uważam, że obecnie nie warto go stosować jeśli chodzi o język angielski. Jest po prostu tyle niegramatycznego materiału, że powoli on zaczyna dominować. Nawet translator Google’a ma z tym problem. O wiele lepsze są specjalistyczne wyszukiwarki oparte o tzw. korpus języka.

    A dla angielskiego kiedyś portal Antimoon stworzył wyszukiwarkę ograniczoną do wiarygodnych źródeł jeśli chodzi o poprawność językową. Jest ona wciąż dostępna pod adresem http://antimoon.com/ce/

    Oczywiście slangu i kolokwializmu tam nie sprawdzimy ale z tym nawet Urban Dictionary ma problem, tak niespójny i płynny jest to obszar.

    Pozdrawiam
    Tomek

    1. Ja do angielskiego tego nie używam, ale w przypadku francuskiego i hiszpańskiego uważam, że wyszukiwanie w Google się sprawdza – oczywiście trzeba zweryfikować pochodzenie tekstu, który ma „potwierdzić” nasze językowe założenie „czy tak się mówi”. Jeśli wpisuję jakąś frazę i widzę, że pojawia się na zaufanej stronie i w takim znaczeniu, w jakim szukam, to używam 🙂 W końcu jakoś trzeba się dowiedzieć 🙂

      1. Masz rację, Tomek, że w przypadku angielskiego ryzyko jest szczególnie duże. Dzięki za podzielenie się linkiem do wyszukiwarki Antimoon. Ja stosuję jeszcze jeden trik: po wpisaniu do okienka Google wyszukiwanej frazy dodaję coś takiego: „site:co.uk”. To zawęża wyszukiwania do stron z brytyjską domeną, co znacznie poprawia jakość wyników.

        Zgadzam się z Tobą, Ola, warto zweryfikować stronę, na której znajduje się dana fraza. Co innego wypowiedź na forum, a co innego artykuł z cenionej gazety na przykład.

  3. Miałam okazję korzystać z lang-8. Bardzo przyjemna stronka. Tylko niekoniecznie idealna dla wszystkich języków. Z hiszpańskim nie ma problemu. Zawsze znajdzie się ktoś, kto przeczyta i sprawdzi tekst. Niestety miałam problem z angielskim.

  4. Świetny artykuł ale przede wszystkim doskonały sposób na samodzielną naukę języka obcego.
    Pozdrawiam Mateusz

  5. Janusz, książka do mnie dotarła, czyż to nie wspaniała wiadomość? Bardzo się z niej cieszę i raz jeszcze dziękuję. Ich hab heute das Buch erhalten und ich bin sehr zufrieden 🙂 Ich möchte nochmal bedanken.

  6. Mam do Pana prośbę 🙂 Czy mógłby Pan napisać jakie książka/i są najlepsze do egzaminu FCE? Na forach jest multum pozycji,więc nie wiem co wybrać. Chciałabym,aby była zgromadzona w jednym miejscu gramatyka i słownictwo,jeżeli w ogóle taka książka jest. Nie chciałabym wydawać zbyt dużo na kilka książek,więc jeśli udałoby się przygotować z 2-3 to byłoby świetnie.Z góry dziękuję za pomoc:)

    1. Hej Natalia! Nie poradzę ci żadnego konkretnego podręcznika, bo nie jestem na bieżąco (sam FCE zdawałem kilkanaście lat temu i nawet nie wiem dobrze, jak teraz wygląda formuła egzaminu). Natomiast polecam Ci lekturę tego artykułu (nie przejmuj się tytułem, jest ogólnie o przygotowywaniu się do egzaminów). Zacząłbym od zrobienia próbnego testu – znajdziesz je np. na stronie Cambridge. To Ci da wstępne pojęcie, nad czym musisz szczególnie popracować. I dopiero wtedy dobrałbym jakieś podręczniki, które skupią się na tych sprawnościach, które są najbardziej zaniedbane (słuchanie? rozwój słownictwa? struktury gramatyczne? pisanie?).

      No a poza tym poszukałbym w bibliotece książek z testami (jeśli mieszkasz w Warszawie, to możesz się zapisać np. do British Council i wypożyczać książki za darmo chyba) i robił ich jak najwięcej. To niekoniecznie nauczy Cię języka, ale na pewno przygotuje Cię do egzaminu, a rozumiem, że to jest teraz Twoim głównym celem. Powodzenia!

Komentarze zostały zamknięte.