45 blogerów radzi, jak nauczyć się języka obcego

Dziś krótko, ale – mam nadzieję – ciekawie. Chcę Was zachęcić do zapoznania się z poradnikiem „Jak nauczyć się języka obcego”. Jest to dostępny od kilku dni za darmo e-book, w którym swoją wiedzę zawarło 45 polskich i zagranicznych blogerów językowych. Każdy z autorów opowiada o najskuteczniejszych (i najmniej skutecznych) metodach nauki, sposobach na naukę słówek, gramatyki i różnych sprawności językowych, a także poleca wartościowe materiały do nauki. W książce znajdziecie porady zarówno blogerów piszących o jednym konkretnym języku, jak i o nauce języków ogólnie.

Sam jeszcze nie zdołałem przeczytać całości, ale już po pobieżnym przejrzeniu widzę, że jest tam mnóstwo wartościowej wiedzy. Oczywiście nie wszyscy się ze wszystkimi zgadzają, ale to zupełnie normalne – jestem przekonany, że sami najlepiej ocenicie, które porady mogą się Wam przydać, a które niespecjalnie.

Inicjatorem i organizatorem projektu jest Sprachcaffe – firma organizująca wyjazdy językowe za granicę. Wyrazy uznania za pomysł i spięcie całej akcji!

Poradnik można obejrzeć w wersji interaktywnej albo ściągnąć na dysk w formacie pdf. Życzę wszystkim miłej lektury!

16 komentarzy

  1. O, ile stron do czytania (a jak na złość czasu tak mało). Ale jakoś wcisnę w grafik 😀
    mon4

  2. Janusz, czy przeczytałeś już poradnik od deski do deski? Ja ciągle jestem na etapie przeglądania, przeczytałam strony znajomych blogerów, resztę przeleciałam wzrokiem. Ciekawa jestem, jakie są Twoje prywatne odczucia związane z taką formą poradnika. Abstrahując od treści, mam poczucie że stworzenie 45-ciu osobnych wywiadów jest trochę męczące dla czytelnika, zwłaszcza że każdy bloger odpowiada na te same pytania. Na pewno ułatwia to poznanie sylwetki autora, ale za to ciężko jest czytać to jak lekturę do poduszki, cały poradnik na raz 😉 No ale co do Twojego kawałka, to część poglądów i pomysłów już znałam z Twojego bloga, ale i tak przeczytałam z zainteresowaniem 🙂

  3. Janusz super poradnik! Czytam od 2 dni w przerwach… Nie zgadzam się z tym co powiedział #aulnay gdyż to nie jest książka do czytania jak King czy Nesbo ale bardziej jako poradnik i edukacyjna forma a nie książka. Wiadomo, że nikt nie bedzie czytal od deski do deski. Mi się podoba to, że jest wiele porad i tak różnych. Wiecej nspisze jak przecxytam całość. Tez zamieściłem na swoim blogu mimo to, że nie bralem udziału w napisaniu poradnika. Enjoy reading, Marcin

    1. Marcin, Twoja opinia zupełnie mnie nie zaskakuje, bo widzę po Twoim blogu że ogólnie bardzo cenisz Sprachcaffe…
      Uważam jednak, że poradnik też może być tworzony w różnych formach – mniej lub bardziej przystępnych i owszem, nawet w przypadku "edukacyjnych form" nie jest wykluczone stworzenie zbioru, który będzie się czytać od deski do deski. Nie neguję tego, że w poradniku powyżej są ciekawe pomysły, wiele z nich jest wartościowych, moja sceptyczna opinia odnosi się jedynie do sposobu ich podania. No ale to już nie było zależne od autora "Językowej Oazy" i nie jest zarzutem pod adresem Janusza, a raczej zapytaniem o jego prywatną opinię 🙂

    2. O, widzę, że się ciekawa dyskusja wywiązała! Jakie są moje prywatne odczucia? Na pewno nie czytałbym tego rodzaju poradnika jednym ciągiem, bo to grozi bólem głowy. Taka forma podania (praktycznie same punkty, brak dłuższych ustępów ciągłego tekstu) sprawia, że mózg bardzo szybko się męczy, przynajmniej mój. Ale to mi niespecjalnie przeszkadza. Dla mnie wartość tego poradnika polega właśnie na tym, że mogę tam zajrzeć, przejrzeć parę stron, i za każdym razem coś nowego wyniosę. Jeśli szukam inspiracji do nauki słownictwa albo mówienia, to mogę szybko zapoznać się z pomysłami kilkunastu osób i znaleźć coś dla siebie.

      Zgadzam się z Tobą, aulnay, że poradniki nie muszą mieć koniecznie takiej formy. Są zresztą książki o nauce języka pisane gawędziarskim tonem – i je rzeczywiście można czytać do poduszki. Ale są to zazwyczaj książki pisane przez jednego autora. W przypadku prac zbiorowych ciężko mi sobie coś takiego wyobrazić. No chyba żeby każdego współautora poprosić o napisanie eseju na inny temat.

      Nie uważam, żeby projekt Sprachcaffe był w jakiś sposób przełomowy, ale każda inicjatywa, która ma na celu popularyzowanie nauki języka, mnie cieszy. A pozytywne wrażenia przeważają jednak nad negatywnymi w tym przypadku 🙂

  4. Janusz, zbiór porad ciekawy i jestem już na 88 stronie i mam zamiar dziś skonczyć. Notuję sobie najciekawsze porady z każdego wywiadu i robię taką własną sobie listę top 20 najciekawszych porad itd. I potem zamierzam już punkt po punkcie uczyc się;)

    1. Widzę, że Tobie ból głowy, o którym piszę w powyższym komentarzu, jest niestraszny 😉 Fajnie, że z takim entuzjazmem do tego podchodzisz. Mam nadzieję, że po lekturze nauka języków będzie Ci szła jeszcze lepiej niż dotychczas 🙂

    2. Janusz, narazie czytam tak "na szybko" więc to nie problem przeczytac te 130 str. ale jak chciałbym się na każdym wywiadem zagłębić to już potrzeba 3-4 dni. Tak wiec pewnie bede wracal od czasu do czasu po nowe porady i takie tam.

  5. Jestem tu pierwszy raz, więc chciałam się przywitać – Cześć! 🙂
    Rzuciłam okiem na kilka pierwszych stron poradnika i zapowiada się interesująco… Dzięki temu, że poradnik zawiera tak różnorodne koncepcje nauki, myślę, że jeśli tylko ktoś zechce się uczyć, to z pewnością znajdzie w nim coś dla siebie.

    1. Cześć, Magda, miło Cię tu gościć 🙂 Uważam podobnie jak Ty. W nauce języka do każdego przemawia coś innego, więc bardzo cenne jest, że w tworzeniu poradnika wzięło udział aż tylu ludzi prezentujących bardzo różne podejścia do nauki.

  6. Hej,
    sama może nie piszę o czystym języku lecz bardziej o życiu oraz odkryciach imigranta w USA. Należę jednak do grupy Blogi językowe i kulturowe, w której aż się roi od podobnych autorów. Może będzie Ci kiedyś ta lista przydatna. Logo do grupy znajdziesz na mojej stronie w prawym pasku bocznym. Pozdrawiam serdecznie

    https://papugazusa.wordpress.com/about/

    1. Hej hej! Grupę znam, bo sam do niej należę (tyle nas się tam ostatnio zrobiło, że ciężko się poznać ze wszystkimi). A na Twojego bloga też wpadam od czasu do czasu, ciekawie piszesz o Stanach, które niby są znane z filmów hollywoodzkich, a jednak nieustannie mnie zaskakują 🙂

Komentarze zostały zamknięte.