2 zasady, o których warto pamiętać w nauce języka

Od jakiegoś czasu uczę się grać na gitarze. Zastanawiasz się, co nauka gry na instrumencie ma wspólnego z nauką języka? Otóż jedno i drugie to bardzo złożone umiejętności. A to oznacza, że do ich nauki można zastosować podobne strategie. Nauka gry na gitarze uzmysłowiła mi przede wszystkim dwie zasady, które można z powodzeniem zastosować w nauce języka. Oto one…

Źródło: vl8189 via photopin cc

1. Rozbij to!

Złożone czynności (jazda samochodem, gra na instrumencie muzycznym, taniec, mówienie w języku obcym) są – jak sama nazwa wskazuje – złożone z mniejszych elementów. Weźmy grę na gitarze:

  • lewa ręka musi nauczyć się kształtów chwytów, żeby wiedzieć, które struny przycisnąć którymi palcami na których progach,
  • palce lewej ręki muszą być odpowiednio rozciągnięte i wyćwiczone, inaczej nie będą w stanie ułożyć się na gryfie gitary w odpowiedni sposób,
  • grający musi opanować szybkie zmienianie chwytów, żeby gra była płynna,
  • prawa ręka musi poruszać się w równym tempie (nie przyśpieszać, nie zwalniać), wiedząc, kiedy uderzać o struny, a kiedy nie, żeby osiągnąć pożądany efekt rytmiczny,
  • trzeba nauczyć się kolejności akordów w danej piosence i wiedzieć, w którym momencie zmienić chwyt,
  • a jeśli chcesz nie tylko grać, ale również śpiewać, to musisz nauczyć się tekstu, melodii, wiedzieć, kiedy brać oddech i skoordynować śpiew z akompaniamentem.

Sporo, prawda? Już nie wspominam o prawidłowej postawie, ułożeniu gitary, trzymaniu kostki. A mówimy tu tylko o graniu zwykłego akompaniamentu do piosenek przy ognisku, nie o wygrywaniu melodii czy solówek.

Jeśli zaczynając naukę gry, będziesz chciał ogarnąć wszystko od razu, szybko dopadnie Cię frustracja. Co z tego, że dobrze ułożysz palce lewej ręki, skoro kostka będzie Ci wypadać z palców, rytm się zupełnie posypie, a zmiana chwytu zajmie Ci pięć sekund? Jeśli z kolei skupisz się na utrzymaniu rytmu, to nie będziesz w stanie zapanować nad lewą ręką, a gitara zacznie wydawać nieczyste albo wręcz niewłaściwe dźwięki.

Na szczęście jest na to sposób, i to banalnie prosty: każdą z tych podstawowych sprawności trzeba ćwiczyć oddzielnie, w izolacji. Jeśli chcesz nauczyć się grać równy rytm, to zapomnij o zmienianiu akordów, skup się tylko na prawej ręce. Jeśli chcesz popracować nad szybkością zmiany chwytów, nie przejmuj się prawą ręką ani nie próbuj osiągnąć za każdym razem idealnego ułożenia palców – tym powinieneś się zająć w oddzielnym ćwiczeniu.

A jak to przełożyć na naukę języka?

Weźmy mówienie. Możemy je podzielić np. na takie sprawności składowe:

  • słownictwo,
  • gramatyka,
  • wymowa,
  • intonacja,
  • płynność wypowiedzi.

Najpierw zidentyfikuj elementy, z którymi masz problemy, a następnie zastanów się, jak je ćwiczyć w izolacji. Ćwiczenie słownictwa czy gramatyki to dość oczywista sprawa, ale co zrobić chociażby z taką intonacją? Możesz na przykład puścić sobie jakieś nagranie i powtarzać każde zdanie, starając się jak najlepiej oddać jego melodię. Żeby nie rozpraszać uwagi, zastąp oryginalne słowa jedną powtarzaną bez przerwy sylabą, np. „la la la la la la…”. Pamiętaj, liczy się tylko intonacja.

Jeśli natomiast chcesz poćwiczyć samą płynność wypowiedzi, możesz skorzystać z ćwiczenia, które opisałem tutaj.

Przyjrzyj się tej sprawności w języku obcym, która Ci sprawia szczególną trudność. Czy dostrzegasz elementy, które się na nią składają? Czy widzisz, które z nich wymagają Twojej uwagi? Spróbuj wymyślić ćwiczenie, które pozwoli Ci ćwiczyć tylko tę jedną małą rzecz. A następnie ćwicz regularnie i obserwuj postępy!

2. Zwolnij!

Druga zasada jest niby oczywista, ale często lekceważona: nie próbuj robić nowych rzeczy od razu na pełnej szybkości. Zacznij powoli i pracuj nad techniką, dokładnością, precyzją. Dopiero, kiedy nabierzesz wprawy, zacznij stopniowo zwiększać tempo.

To wbrew pozorom nie takie łatwe. Dużo w nas niecierpliwości. Chcielibyśmy od razu zagrać piosenkę w takim samym tempie jak na płycie. Pisać na klawiaturze z prędkością doświadczonej maszynistki. Mówić tak szybko jak native speakerzy. Słuchać i rozumieć teksty mówione w naturalnym tempie.

Pamiętam, jak uczyłem się „bezwzrokowego” pisania na klawiaturze. Oczywiście zależało mi na tym, żeby pisać jak najszybciej. Problem polegał na tym, że im szybciej klepałem w klawisze, tym więcej błędów popełniałem, bo palce nie były jeszcze wyćwiczone, nie zawsze wiedziały dokładnie, gdzie mają uderzyć. To właśnie wtedy nauczyłem się ważnej zasady: jeśli od początku stawiasz na szybkość, nie licz na to, że dokładność poprawi się z czasem. Trzeba zacząć od drugiej strony. Postaw najpierw na 100-procentową dokładność, nawet jeśli oznacza to pracę w żółwim tempie. Z biegiem czasu zauważysz, że prędkość zacznie stopniowo rosnąć, a poprawność utrzyma się na wcześniej osiągniętym poziomie.

Jak ta zasada może pomóc w nauce języka?

Przede wszystkim wymowa: nie staraj się od razu mówić jak katarynka. Zacznij powoli. Najlepiej weź jakieś nagranie, zwolnij je o trochę (tutaj możesz się dowiedzieć, jak to zrobić) i powtarzaj zdanie po zdaniu, zwrot po zwrocie, słowo po słowie w zwolnionym tempie. Dopiero, kiedy uznasz, że nieźle Ci to idzie, zwiększ trochę szybkość.

Podobnie ze słuchaniem. Jeśli zależy Ci na jak najlepszym zrozumieniu całego tekstu (a nie tylko wychwyceniu jednej czy dwóch informacji), warto zacząć od słuchania nagrań w zwolnionym tempie.

Dużo łatwiej jest zwolnić w nauce pisania i czytania, bo tutaj tempo zależy całkowicie od Ciebie. Czas, jak poświęcisz na dokładne i uważne analizowanie tekstów zwróci się w przyszłości, kiedy będziesz w stanie złapać sens zdania, prześlizgując się po nim wzrokiem…

Masz pomysł, jak zastosować te zasady w swojej nauce? A może już od dawna intuicyjnie uczysz się w ten sposób? Opisz swoje refleksje w komentarzu i zainspiruj mnie oraz innych czytelników swoim przykładem 🙂

10 komentarzy

  1. Bardzo się cieszę, że podkreślasz te dwie bardzo ważne kwestie! Najczęściej chcemy nauczyć się jak najszybciej i jak najwięcej. Dlatego szybko się poddajemy. Stosując te dwie proste zasady rezultaty nauki będą o wiele lepsze 😉

  2. Jest jeszcze jeden typ osób: osoba, która, np wiecznie trenuje ułożenie palców lewej ręki dla chwytów – w językach jest to osoba która ciągle zaczyna naukę od podstaw i ciągle powtarza i utrwala. Mam koleżankę z którą razem wystartowałyśmy naukę od zera. Wiem, że każdy ma różne tempo nauki, ale po ponad roku nauki już widać pewną różnicę. Ja powoli idę naprzód, a ona wiecznie powtarza i utrwala podstawy. Nie należy się spieszyć i robić wszystkiego naraz, ale nie należy też chyba zbyt długo przeciągać, utrwalać, powtarzać. Ani z jednego ani z drugiego pożytku wielkiego nie będzie 😉
    mon4

    1. Słuszna uwaga, mon4! Przesadzić można w każdą stronę, również próbując dopieszczać wszystko do perfekcji, zamiast iść do przodu. Warto postawić na zdrowy rozsądek po prostu 🙂

  3. Ja stosuje metode raczej odwrotna, staram sie powtarzac glosno zdania o wysokiej "kondensacji" obcych mi elementow liczac, ze niektore wejda mi podprogowo. Ale kiedy pracowalem w Anglii musialem uczyc angielskiego swojego wspolnika podczas dosc dlugiej drogi do pracy i tez na poczatku postanowilem zastosowac cwiczenia "o wysokiej kondensacji trudnosi". Ukladalem mu pytania zawierajace rozne czasy przeszle wplatajac w nie rzeczowniki stolarskie ( bylismy stolarzami) typu wyrzynarka, podladka, listwa podlogowa, pila ukosowa, papier scierny itp. Moj kumpel przegrzewal sobie mozg, bo nie dosc, ze prowadzil samochod i musial obserwowac droge to jeszcze zamieniac formy czasownikow nieregularnych i uzywac trudnych dla niego slow. Postepow nie bylo. Dopiero potem zdalem sprawe,ze te rzeczowniki stolarskie sa w tych zdaniach zbedne, niech on sie lepiej skupi na gramatyce- zaczalem ukladac zdania typu "did you make it?" "have you taken that?" i od razu efekt byl zdecydowanie lepszy. Wiec potwierdzam, ze na niektorych ta metoda dziala.

    1. Ambitna metoda (mówię o tym, jak sam się uczysz). Ale jeśli Twój mózg jest w stanie ogarnąć tyle elementów na raz, to tylko pogratulować 🙂

  4. Bardzo fajne przemyślenia. Gdy nauczymy się jednej umiejętności to nauka innych staje się dla nas łatwiejsza. Zaczynamy rozumieć mechanizmy, które zachodzą w czasie uczenia się i potrafimy je odpowiednio wykorzystać.

    Jest to szczególnie widoczne gdy dobrze nauczymy się jednego języka i zaczynamy uczyć się kolejnego. Ten drugi język przychodzi nam znacznie łatwiej.

    1. Rzeczywiście, tak jest. To się też sprawdza na dużo niższym poziomie (przy mniej złożonych zadaniach) – na przykład jeśli wyćwiczymy się w odmianie czasownika przez osoby w czasie teraźniejszym, to potem łatwiej nam będzie się nauczyć odmiany (w tym samym języku) w czasie przeszłym. Albo – trzymając się przykładu z gitarą – jeśli będziemy pracować wytrwale nad szybkim zmienianiem pomiędzy akordem D i G, to powinna nam się też poprawić szybkość przy przeskakiwaniu z C na G i z powrotem.

Komentarze zostały zamknięte.