Praktyczny Październik #2 – Etykiety ze zdaniami

Być może zdarzyło Ci się kiedyś poobklejać sprzęty codziennego użytku karteczkami z nazwami tych sprzętów w języku obcym. Dzisiaj chcę Ci zaproponować bardziej rozbudowaną wersję tego ćwiczenia.

Poziom: A1-B1

Sprawności: czytanie, pisanie, mówienie


Opis ćwiczenia:

  1. Rozejrzyj się po swoim mieszkaniu i wybierz kilka sprzętów, z których często korzystasz. Dla każdego z nich przygotuj zdania opisujące czynności związane z tym przedmiotem (np. na drzwiach wejściowych: „Zamykam drzwi na klucz”, na regale z książkami: „Zdejmuję książkę z półki”, na lustrze w łazience: „Myję zęby po każdym posiłku”).
  2. Przetłumacz te zdania na język, którego się uczysz. Poproś kogoś, kto lepiej zna język, żeby sprawdził poprawność Twoich tłumaczeń.
  3. Napisz te zdania na karteczkach samoprzylepnych i przyklej je do odpowiednich przedmiotów.
  4. Za każdym razem, kiedy korzystasz z danego sprzętu, przeczytaj dane zdanie na głos.
  5. Kiedy zdania wejdą Ci już w krew, możesz je rozbudować o dodatkowe elementy albo wymyślić inne („Odkładam książkę na półkę”, „Ścieram kurz z półki” itp.).

* * *

Pełną listę pozostałych postów z cyklu Praktyczny Październik znajdziesz tutaj.

Jeśli uważasz, że ta metoda nauki może się komuś przydać, udostępnij ten post na Facebooku – wystarczy kliknąć odpowiedni przycisk poniżej. Z góry bardzo Ci dziękuję!

Chętnie poznam też Twoją opinię na temat tego ćwiczenia. Zapraszam Cię do komentowania!

13 komentarzy

  1. hahaha, dokładnie, gdy się zaczynałam uczyć francuskiego tak na serio to całe mieszkanie było poobklejane różnymi karteczkami :p

  2. Jedna z tych mitycznych metod, które zawsze chciałam zastosować, ale wydaje mi się, że kosztują zbyt wiele zachodu ;). Z drugiej strony widziałam tutaj takie gotowe karteczki, dwujęzyczne (angielski jako podstawa), chyba nawet z obrazkami i zastanawiam się, czy by z takimi gotowcami nie spróbować, a potem ewentualnie przerzucić się na samoróbki ;).

    1. Masz rację Diano, że jest to jedna z tych metod, o której wszyscy słyszeli, ale chyba mało kto stosował 😉 Nigdy nie obklejałam mieszkania, ale zastanawiałam się nad tym, kiedy Ch. zaczynał uczyć się polskiego. Sama stosuję jej okrojoną wersję, czyli nad moim biurkiem wiszą dwie tablice korkowe z milionem karteczek. Jestem wzrokowcem, więc ta metoda bardzo dobrze się u mnie sprawdza 🙂

      PS Etykiety można robić z żółtej malarskiej taśmy samoprzylepnej. Może nie wygląda to zbyt estetycznie, ale na pewno jest tańsze w eksploatacji 😉

    2. @Diana – jasne, można zacząć od kupnych na początek i zobaczyć, czy to w ogóle do nas przemawia. Choć takich kartek ze zdaniami chyba nie zdobędziesz tak łatwo.

      @Justyna – dzięki za patent z taśmą, sam nigdy bym na to nie wpadł 🙂

  3. U mnie ściana wisi poobklejana karteczkami z wzorami z fizyki, i muszę stwierdzić, że te niewinne karteczki rzeczywiście pomagają, przynajmniej sprawdziły się w moim przypadku, bo wzorów nauczyłam się na czas. Muszę wypróbować, czy są tak samo skuteczne w przypadku słówek 😀 Mam nadzieję, że tak, bo wtedy byłaby to rewolucja w mojej nauce języków. Ach te słówka, jak one opornie wchodzą do tej głowy …

    1. Spróbować warto 🙂 Polecam Ci jednak nie ograniczać się tylko do słówek, ale właśnie spróbować całymi zdaniami. To bardzo się przyda później, bo w głowie będziesz miała całe zdania, które mogą Ci się przydać w konkretnej sytuacji. A słówka zapamiętasz niejako przy okazji!

    1. No tak, wzrokowcy skorzystają najwięcej. Ale uczyć się w ten sposób mogą też słuchowcy (pod warunkiem, że będą dane zdanie za każdym razem wypowiadać na głos) i kinestetycy (pod warunkiem, że będą wypowiadać zdanie, wykonując jednocześnie tę czynność). Więc w sumie powinno trafić do każdego 🙂

Komentarze zostały zamknięte.