Jak pokonać swoje słabe strony?

O wyrozumiałości w nauce języka

Jestem przekonany, że są takie umiejętności językowe lub obszary znajomości języka, z których nie jesteś zadowolony. Każdy jakieś ma. Może masz olbrzymie trudności z rozumieniem języka mówionego, może nie podoba Ci się Twój akcent, a może wielki problem sprawia Ci opanowanie gramatyki. Jak przyjmujesz te słabe strony? Czy postrzegasz je jako coś naturalnego? A może nie umiesz pogodzić się ze swoją słabością i zabiera Ci ona całą radość z nauki? Czy masz pomysł, co z tym zrobić?

Źródło: thepanamerican via photopin cc

Przejdźmy od razu do konkretów. Jak postępować ze swoimi słabościami? Oto trzy wskazówki:

1. Nie porównuj się z innymi. Często wydaje nam się, że jesteśmy w czymś beznadziejni, tylko dlatego, że inni ludzie robią to od nas lepiej. Otóż zdradzę Ci sekret: zawsze będą ludzie, którzy są od Ciebie lepsi w danej umiejętności. Zawsze będą też tacy, którym idzie gorzej od Ciebie. I co z tego? Czemu to, jak radzą sobie inni, ma wpływać na to, jak postrzegasz własne umiejętności? Nauka języka to nie zawody, a porównywanie się z innymi to jedna z najszybszych dróg do wiecznego niezadowolenia. Nie wchodź na nią! Spójrz na siebie z wyrozumiałością i daj sobie prawo do tego, żeby być w czymś gorszym od innych.

2. Nie pozwól, żeby Twoje słabości przysłoniły Ci Twoje mocne strony. To, co idzie nam kiepsko, często kłuje nas w oczy i zajmuje nieproporcjonalnie dużo naszej uwagi. Często jeden problem potrafi zaprzątnąć nasze myśli tak, że zapominamy zupełnie o 99 innych rzeczach, z których możemy być dumni. Zrób listę swoich mocnych stron. Zastanów się, co już umiesz, co Ci nie sprawia trudności. Może masz łatwość w nawiązywaniu rozmowy w obcym języku? Może bez większego problemu czytasz proste książki? Może masz świetnie opanowane czasowniki nieregularne? Umiesz dobrze wymówić jakieś trudne słowo?

A teraz zastanów się – czy Twoje mocne strony nie wystarczą Ci, żeby czuć się dobrze z samym sobą? Czy koniecznie musisz pokonywać swoje słabości? Są ludzie, którzy doskonale radzą sobie bez ręki czy bez nogi (polecam Wam ten film, a nieprzekonanym jeszcze na dodatek ten). Nie twierdzę, że nie warto pracować nad swoimi słabościami. Warto. Ale czasami dużo lepszym podejściem jest przyjąć swoje ograniczenia, zaakceptować je, i skupić się na tym, w czym jesteśmy dobrzy.

3. Jeśli jednak chcesz coś zrobić ze swoją słabą stroną, mam dla Ciebie jedną radę: obniż poprzeczkę! Kiedy czujemy się w czymś słabi, często porównujemy się z innymi (patrz punkt 1). Wydaje nam się, że skoro inni są w stanie przeskoczyć 2,30 m, to i my musimy pokonać tę samą wysokość. Nie tędy droga! Obniż poprzeczkę do 1,80 m i sprawdź, czy teraz się uda. Nie? To jeszcze niżej, 1,30 m. Już prawie, ale wciąż strącasz poprzeczkę nogą? No to spróbuj 1,15 m. Udało się? Super! A więc zacznij treningi z tego miejsca i powoli pnij się w górę!

Pisałem już kiedyś o przełamywaniu blokady mówienia metodą małych kroczków. Właśnie o to chodzi. Jeśli nie jesteś w stanie się przełamać i poprowadzić rozmowy w języku obcym, zacznij od czegoś dużo prostszego, co zrobisz bez większych problemów (np. przeczytaj na głos tekst w obcym języku). A potem konsekwentnie podnoś poprzeczkę o kilka centymetrów za każdym razem.

O mówieniu już było, dlatego dzisiaj powiem parę słów o słuchaniu. Kilka dni temu rozmawiałem z moją krewną, która ma drobny problem ze słuchem – słyszy gorzej na jedno ucho. Tym tłumaczy to, że zawsze miała duże trudności z rozumieniem mówionego angielskiego. To nie tak, że nie ma zdolności językowych (np. gramatykę łapie w lot), ale cóż z tego, skoro nie może uczestniczyć w zwykłej rozmowie, bo docierające do niej zdania odbiera jako niezrozumiały bełkot.

Po tej rozmowie zadałem sam sobie pytanie: czy da się z tym coś zrobić? Nie jestem neurolingwistą i nie wiem, jak wada słuchu wpływa na umiejętność rozumienia (przetwarzania przez mózg) języka mówionego. Bardzo możliwe, że rzeczywiście zachodzi tu jakiś związek, że takie osoby startują z dużo gorszej pozycji niż ludzie w pełni sprawni. Może jest to jedna z tych słabych stron, które najlepiej zaakceptować i z którymi nie warto walczyć?

Z drugiej jednak strony moja krewna nie ma problemów z porozumiewaniem się po polsku. Najlepszy na to dowód, że znam ją od dziecka, rozmawiałem z nią wielokrotnie, a dopiero podczas naszej ostatniej rozmowy dowiedziałem się ze zdziwieniem, że ma jakieś problemy z słuchem. Wniosek? Skoro mózg był w stanie nauczyć się rozpoznawać mowę w przypadku języka polskiego, powinien dać sobie radę również z angielskim! Może początki będą trudne, może będzie wymagało to więcej pracy niż w przypadku innych osób, ale jest to do zrobienia.

Jak? Myślę, że najlepiej sprawdziłaby się tu właśnie metoda obniżania poprzeczki, o której piszę wyżej. Mogłoby to wyglądać np. tak:

  • Rozmowa po angielsku z obcą osobą
  • Słuchanie nagrań po angielsku (i próba ich zrozumienia)
  • Słuchanie nagrań w zwolnionym tempie
  • Słuchanie nagrań z jednoczesnym śledzeniem tekstu wzrokiem (np. oglądanie filmów z włączonymi angielskimi napisami)
  • Słuchanie krótkich fragmentów (pojedynczych zdań)
  • Wielokrotne słuchanie krótkich fragmentów, aż zaczną brzmieć znajomo
  • Wielokrotne słuchanie krótkich fragmentów w zwolnionym tempie
  • Wielokrotne słuchanie krótkich fragmentów z jednoczesnym śledzeniem tekstu wzrokiem
  • Ćwiczenia na rozróżnianie par minimalnych (wyrazów różniących się w wymowie tylko jednym dźwiękiem)
  • Słuchanie i powtarzanie pojedynczych słów lub zwrotów
  • Słuchanie i powtarzanie pojedynczych słów z możliwością zobaczenia ich na piśmie
  • Słuchanie i powtarzanie pojedynczych sylab
  • Słuchanie i powtarzanie pojedynczych dźwięków

Jak pracować z taką listą? Najpierw musisz określić, w którym miejscu się obecnie znajdujesz. Generalnie im niższa pozycja na liście, tym niżej zawieszona poprzeczka. Być może będziesz musiał zejść na sam dół. Nic nie szkodzi! Ważne, że masz gdzie się zaczepić. Teraz ćwiczysz daną umiejętność przez jakiś czas, aż poczujesz się w niej dość pewnie. Podnosisz poprzeczkę o jeden szczebel i jedziesz dalej. I tak konsekwentnie, krok po kroku.

Lista jest oczywiście orientacyjna i nie każdemu będzie odpowiadać. Warto ją dostosować do własnych preferencji i predyspozycji – poprzestawiać kolejność niektórych elementów, dodać inne ćwiczenia, z niektórych zrezygnować.

A jakie są Twoje słabe strony? Z czym masz szczególne trudności w nauce języka? Jeśli chcesz, opowiedz o nich w komentarzach. Tylko pamiętaj: z wyrozumiałością dla siebie 🙂

9 komentarzy

  1. Mam kolegę któremu łagodny guz w mózgu uszkodził słuch w jednym uchu. Druga sprawa, że przy operacji uszkodzili mu nieznacznie nerwy twarzy (co na pewno wpływa jakoś na aparat mowy). I co? I nic 🙂 Wyjechał do Anglii, nauczył się angielskiego na poziomie CPE i pracuje bez problemu w anglojęzycznym wymagającym środowisku (manager projektów) ze swoją niepełnosprawnością.

    Oczywiście sa niedogodności, np. musi odpowiednio siadać względem rozmówcy by słyszeć cokolwiek, ale jest to do pokonania i nie wpływa na jego zdolność rozumienia mówionego angielskiego.

    1. Dzięki za przywołanie ciekawego przypadku! Myślę, że to tylko pokazuje, jak złożonym i nieprzewidywalnym instrumentem jest nasz mózg. Wystarczy spojrzeć na ludzi po wylewie – niektórzy odzyskują niemal od razu zdolność mówienia, u innych afazja utrzymuje się nawet po wieloletniej rekonwalescencji.

  2. Rozumienie ze sluchu to bardzo kontrowersyjna sztuka, szczegolnie gdy sie tyczy
    "duzych" jezykow, ktore maja wiele regionalnych wariantow wymowy, a te jeszcze swoje podwarianty, o dialektach juz nawet nie wspomne. Sa osoby twierdzace, ze swietnie rozumieja ze sluchu, bo np.ogladaja codziennie wiadomosci BBC w orginale i nie maja z tym najmniejszych problemow. Rzadko zdaja oni sobie sprawe z faktu, ze wymowa BBC to sztuczny twor, stworzony po to , by angielski byl bardziej zrozumialy dla obcokrajowcow, takiego standardu uzywa w zyciu codziennym tylko 3% uzytkownikow angielszczyzny. Przeciwienstwem tego sa rozne slangi uliczne rozsiane po calym angielskim obszerze jezykowym, wzajemnie malo lub w ogole nie zrozumiale. Przecietny mieszkaniec Manchesteru nie rozumie mieszkanca miasteczka Leigh oddalonego o 20 km. Co wiec dla Polaka oznacza opanowanie umiejetnosci rozumienia ze sluchu? Granica jest bardzo plynna, a im bardziej oddalamy sie od standardu BBC tym, podobnie jak Twoja kuzynka, stajemy sie lekko niedoslyszacy, bo im mniej jestesmy do jakiejs wymowy przyzwyczajeni, tym wydaje nam sie, ze mowia za cicho. Nawet radia w jezyku obcym sluchamy glosniej niz w ojczystym.
    Na koniec, dla podniesienia optymizmu, podziele sie swoim patentem, jak sobie radzic w sytuacji, gdy kogos slabo rozumiemy ze wzgledu na jego odmienna wymowe, a w przypadku rozmowy przez telefon, gdy dodatkowo slabo go slychac. Nie nalezy wtedy powtarzac "slucham", "prosze", "nie zrozumialem", bo to tylko zniecheci rozmowce. Natomiast trzeba na podstawie paru zrozumianych slow stawiac swoje wlasne tezy, na ktore nasz rozmowca musi odpowiadac bardzo konkretnie, najlepiej "tak" lub "nie". Np dzwonimy w sprawie pracy i w sluchawce zrozumielismy tylko koncowe "at the moment"( w przypadku angielskiego). Malo prawdopodobne jest, ze zdanie brzmialo "there is a lot of work at the moment", raczej odwrotnie, mowimy wiec (po angielsku w tym przypadku), ze " z tego co zrozumialem, na razie nie ma pracy"- rozmowca to potwierdza, ale mowi cos jeszcze, domyslamy sie, ze "wkrotce sytuacja ma sie zmienic?"- potwierdzenie, wiec zgadujemy-"za jakies dwa tygodnie mozna sie czegos spodziewac?"- cos mowi, nie zaprzecza, wiec pytamy-" czy mam zadzwonic za 10 dni?"- cos gada, nie mowi nie, wiec-"moze wczesniej, za tydzien?", w koncu slyszymy -" bla, bla bla bla on Monday" i stawiamy teze "mam zadzwonic w ten poniedzialek?"- potwierdzenie, podziekowanie za telefon, "bye!". I w ten sposob umowilismy sie na telefon na konkretny dzien, co by sie nigdy nie udalo z "sorry, sorry, could you repeat that, please?" Podalem przyklad dosc banalny, ale tym sposobem naprawde da sie wyjsc z duzo trudniejszych sytuacji, przy czym native bynajmniej nie jest swiadomy, ze mamy problem z rozumieniem i stosujemy jakies sztuczki. Powodzenia i pozdrawiam!

    1. To ciekawe, co piszesz o słuchaniu obcojęzycznego radia głośniej. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale chyba rzeczywiście coś w tym jest 🙂

      A Twój patent na rozmowę telefoniczną jest genialny! Myślę, że nie tylko mnie się przyda. Dzięki!

    2. Z tym radiem rzeczywiście tak jest. Przetestowałam na sobie. Tak samo przy oglądaniu filmów, jak nie włączam napisów to oglądam w kompletnej ciszy albo najlepiej z słuchawkami w uszach. Polecam.

  3. Przypomniał mi się cytat z ksiązki "jedz, módl się, kochaj" (ksiązka słaba,ale fajnie opisany proces nauki języka) "Kiedy się uczysz czegoś nowego, musisz być dla siebie bardzo uprzejma" 😉

    Bardzo fajne te porady odnośnie polepszenia rozumienia ze słuchu. To bardzo trudna umiejętność, moim zdaniem nawet trudniejsza niż mówienia. Ale dużo cierpliwości, wyrozumiałości i wytrwałości na pewno pomoże 😉

    alessandra
    http://studia-parla-ama.blog.pl/

Komentarze zostały zamknięte.