Przybornik: Nauka na pamięć

Gratuluję odwagi! Skoro czytasz te słowa, to znaczy, że nie odstraszył Cię nagłówek. A powinien, bo w dzisiejszym świecie nauka pamięciowa jest często traktowana jako przeżytek, relikt dawnego systemu szkolnictwa, który należy bezwzględnie odrzucić. Jeśli jednak spodziewasz się, że zamierzam się rozpisywać na temat niezliczonych zalet wkuwania wzorców koniugacji, tabelek odmian i wyjątków od wyjątków od reguł, to muszę Cię rozczarować. Chcę Ci zaproponować coś o wiele lepszego, co za cenę pewnego wysiłku (nie mów, że nie ostrzegałem!) pozwoli Ci wyraźnie podciągnąć Twoją znajomość języka: poprawi płynność mówienia, zwiększy łatwość wyrażania się na piśmie i sprawi, że wreszcie zaczniesz myśleć w języku obcym.

Źródło: Steve Snodgrass via photopin cc

Gdyby zapytać przeciętnego ucznia, jakich elementów języka uczy się na pamięć, wymieniłby pewnie trzy rzeczy: (1) wkuwanie słówek z ich polskimi tłumaczeniami, (2) zasady gramatyczne i wyjątki od nich oraz (3) najróżniejsze formy gramatyczne, typu czasowniki nieregularne, wzorce odmian czasownika, tabele odmian zaimków itp.  Mało, bardzo mało znam ludzi, którzy lubiliby uczyć się na pamięć takich rzeczy. Dlaczego? Bo wiąże się to ze sporym wysiłkiem, ale prawie zupełnie nie przekłada się na zwiększenie umiejętności komunikacyjnych.

Zastanówmy się, dlaczego tak jest. Zakuwanie informacji, które wymieniłem wyżej, pozwala dość dobrze poznać język od strony formalnej, jednak zupełnie nie ułatwia osiągnięcia płynności w mówieniu, co jest dla wielu ludzi istotnym celem. To, że znamy na pamięć regułkę opisującą tworzenie zdań w drugim okresie warunkowym w języku angielskim, nie znaczy jeszcze, że potrafimy takie zdanie łatwo i bez dłuższego namysłu utworzyć. Możemy wykuć na blachę tabelę odmiany przymiotnika w języku niemieckim, ale taka formalna wiedza nie pomoże nam swobodnie się porozumiewać. Przecież nie będziemy w każdym zdaniu przeprowadzać rozumowania: „OK, teraz muszę odmienić przymiotnik stojący przed rzeczownikiem rodzaju męskiego w celowniku liczby pojedynczej, a przed tym rzeczownikiem stoi zaimek dzierżawczy, więc to będzie końcówka… -en!” Takie podejście może zdać egzamin przy robieniu ćwiczeń, ale nie w toczącej się wartko rozmowie.

I choć nie uważam, że nauka tego typu rzeczy na pamięć jest zawsze niewskazana, to sądzę, że ten sam czas można by często wykorzystać dużo efektywniej. Technika, którą mam na myśli, też polega na uczeniu się na pamięć, ale nie pojedynczych elementów, a całych zdań albo nawet dłuższych tekstów w języku obcym.

Co daje nauka zdań na pamięć? Po pierwsze: podstawowe zdania mogą nam się nieraz przydać w całości – np. „Czy to miejsce jest wolne?” albo „Miło było ciebie poznać”. W takiej sytuacji wystarczy błyskawicznie przywołać zdanie z pamięci, zamiast tworzyć je od podstaw. Czasem wykorzystać możemy prawie całe zdanie, podmieniając w nim tylko jeden czy dwa elementy. Np. „Skąd masz tę książkę?” można błyskawicznie dostosować do okoliczności i zmienić na „Skąd masz ten pomysł?” albo „Skąd masz te pieniądze?”.

Co jednak ze zdaniami mniej typowymi, których ponowne użycie w rozmowie wydaje się mało prawdopodobne? Otóż są one niezwykle ważną pożywką dla naszego mózgu, który może na ich podstawie wyciągać najróżniejsze wnioski dotyczące języka i wykorzystywać je później przy tworzeniu własnych wypowiedzi. Mózg, który ma dostęp do odpowiednio dużej liczby poprawnych zdań, potrafi nie tylko zauważyć, jak się używa poszczególnych słów, ale również wydedukować typowe wzorce gramatyczne czy dojść do wniosku, które wyrazy się „lubią” i występują często koło siebie. Zapamiętując określone zdania, sprawiamy, że mózg ma je cały czas pod ręką i może je błyskawicznie wykorzystać do tworzenia własnej wypowiedzi. Nie będziesz już musiał tłumaczyć w głowie słowo w słowo polskich zdań na język obcy. Zdania zaczną się rodzić od razu w języku, w którym chcesz je wypowiedzieć, a Ty będziesz intuicyjnie czuł, czy to, co chcesz powiedzieć, brzmi dobrze. Twoje wypowiedzi staną się dużo bardziej płynne i naturalne.

Takie efekty przyjdą oczywiście z czasem, kiedy w mózgu znajdzie się odpowiednio dużo zdań wzorcowych. Aby tam trafiły, trzeba się ich nauczyć na pamięć (najlepiej wypowiadając je wielokrotnie na głos) i regularnie powtarzać. Możesz to robić, wpisując je do specjalnego zeszytu, który od czasu do czasu będziesz przeglądał, możesz też skorzystać z programu komputerowego do powtarzania słownictwa – ważne, żebyś nie pozwolił im wyparować z głowy.

Skąd brać materiał do nauki na pamięć? Oto kilka pomysłów:

  • dialogi z podręczników
  • przykładowe zdania ze słowników
  • cytaty
  • przysłowia i powiedzenia
  • dialogi z filmów i książek
  • teksty sztuk (najlepiej współczesnych)
  • skecze kabaretowe
  • występy komików
  • piosenki
  • wiersze i rymowanki

Nie każde źródło będzie dobre dla każdego. Koncentruj się na tym, co Cię interesuje i co zawiera w miarę standardowy język. Jeśli nauczysz się na pamięć całego Hamleta albo ograniczysz się tylko do dziecięcych wyliczanek, Twoja umiejętność rozmowy na codzienne tematy nie zyska na tym szczególnie.

Jeśli chcesz dowiedzieć się o tej technice czegoś więcej, zajrzyj na stronę isel.edu.pl (zwłaszcza dział Jak się uczyć) której autorzy są wielkimi zwolennikami takiego podejścia do nauki języka. Strona jest też skarbnicą zdań dla uczących się języka angielskiego – zachęcam Cię do przejrzenia jej zasobów, zwłaszcza działów Ucz się z nami i Słowniki ISEL.

Masz jakieś doświadczenia z nauką języka w ten sposób? Jeśli tak, koniecznie podziel się swoimi wrażeniami w komentarzu!

18 komentarzy

  1. Mimo że nie jestem zwolenniczką uczenia się czegoś na pamięć, to jednak słówka i regułki wkuwam z wielką przyjemnością. Jednak tak jak napisałeś, nieużywane często wypadają z głowy i trzeba ich się uczyć od początku. Dlatego warto nie tracić kontaktu z językiem na dłuższy czas. Co do zapamiętywania zdań z książek, piosenek czy filmów to zauważyłam, że czasami robię to nawet nieświadomie. W szczególności, kiedy chodzi o phrasale. Kiedy jakiś się pojawi od razu przypomina mi się scena, w której został użyty. Ale jeśli ktoś już nie ma problemów ze zdaniami typu "Czyja to jest książka?" to jakich zdań warto się uczyć na pamięć? 🙂 Pozdrawiam!

    1. Jakich zdań się uczyć na wyższym poziomie? Myślę, że nadają się wszystkie, które zawierają jakąś ciekawą konstrukcję albo wyrażenie, które chcielibyśmy opanować. Ja zazwyczaj czerpię zdania z artykułów, filmów i innych oryginalnych źródeł (czasem je upraszczając, jeśli są zbyt rozbudowane).

  2. Moim zdaniem przy nauce języka zawsze trzeba się trochę uczyć na pamięć. Jeden zakuje regułki i będzie umiał je zaraz stosować (ja tak mam), komuś innemu pomoże uczenie się całych zdań. Nauki na pamięć nie można uniknąć do końca.

  3. Racja. Nauka języka to tak jak nauka historii. Daty (słówka) musimy wkuć a resztę historii zapamiętamy samoistnie czytając ją:)Identycznie jest z językiem obcym. Słówka w taki czy inny sposób ale trzeba nauczyć się na pamięć.

    1. Nie znam się dobrze na historii, ale wydaje mi się, że to jednak trochę inaczej działa. W historii chodzi moim zdaniem nie tyle o daty, co o pewne procesy. Żeby być dobrym historykiem, trzeba umieć dostrzegać zależności między różnymi zdarzeniami i wyciągać wnioski, daty to tylko drobne pomocnicze narzędzie, które pomaga pewne rzeczy uporządkować. Natomiast język bez opanowanego słownictwa jest tak naprawdę martwy, samą gramatyką, gestykulacją czy intonacją niestety daleko nie zajedziemy.

  4. Często nieświadomie uczę się na pamięć tekstów piosenek (podejrzewam, że nie tylko ja tak mam). I muszę przyznać, że niekiedy jakieś wyrażenia z piosenki, czy chociażby pojedyncze słówka wykorzystuję w trakcie rozmowy. Ale w dużej mierze jest to działanie nieświadome. Dlatego nie odczuwam żadnego zmęczenia ucząc się w taki sposób. A już całkiem świadomie uczyłam się na pamięć sonetu Shakespeare'a. Niestety, póki co nie przydała mi się znajomość tego utworu :p

    1. Oj tak, piosenki śpiewane po wiele razy same wchodzą do głowy i mogą bardzo pomóc w nauce. Jedna z moich ulubionych metod 🙂

  5. Uczenie sie na pamiec to jedna z najskuteczniejszych technik w nauce jezykow obcych, a zarazem jedna z najstarszych i najprostszych. Wszystkie nowoczesne i postepowe metody nauki ( z malymi wyjatkami) a w szczegolnosci te proponowane przez kolorowe ksiazeczki zwane przez niektorych "podrecznikami" sa bardzo mile i przyjemne ale albo prawie nic wspolnego z AKTYWNA nauka jezyka nie maja albo jest to wrecz antynauka! Najglupsze i najbardziej szkodliwe sa te w rodzaju "fill in the gaps", gdzie ow "gap" znajduje sie w srodku zdania- cala energia umyslowa uczacego sie uchodzi na rozszyfrowanie o co w takim przerwanym zdaniu chodzi, potem trzeba podebrac sensowne slowo sposrod kilkunastu, a wszystko to na przyklad tylko po to, zeby dodac koncowe "S" w trzeciej osobie czasownika. Jak mozna uczac sie takimi metodami nabrac plynnosci jezykowej i automatyzmu??? Inne, mniej szkodliwe "metody postepowe" typu krzyzowki, wykreslanki, rebusy, malowanki, wycinanki, dopasowywanki, teatrzyki, skecze itp, itd maja bardzo mala skutecznosc nawet w przedszkolu, gdzie sie wylacznie nadaja, a zabieraja one cenny czas nawet studentom filologii, gdyz sa nieodlacznym elementem nowoczesnego programu nauczania. Radze wiec wszystkim, ktorzy chca sie uczyc naprawde skutecznie, szeroko omijac "postepowe" madrosci a zaoszczedzony czas wykorzystac na uczenie sie na pamiec prawidlowych obcych zdan, wyrazen, zwrotow itp. Pozdrawiam!

    1. Nie jestem aż takim przeciwnikiem uzupełniania luk w zdaniach. Samo ćwiczenie może rzeczywiście nie pozwoli nabrać płynności, ale jednak uczeń pracuje tu na pełnych zdaniach, więc przy odrobinie skupienia może coś dla siebie wynieść, podchwycić jakieś struktury. Natomiast mam podobne odczucia, jeśli chodzi o krzyżówki czy wykreślanki – nigdy nie rozumiałem, jakie mogą z nich wynikać korzyści.

    2. Mysle ze te wykreslanki i nne takie to na utrwalenie slownictwa. Skupiamy sie wtedy bardziej na tym jak slowo "wyglada" i utrwalamy pisownie. Wydaje mi sie, ze tez pomagaja zrobic chociaz troszke przy braku koncentracji i motywacji.

    3. OK, racja, przyznaję, że tego typu ćwiczenia mogą pomóc utrwalić znaczenie pojedynczych słów i pomóc w nauce ortografii, szczególnie wzrokowcom. Mój główny zarzut wobec nich jest taki, że te same efekty można by osiągnąć kilka razy szybciej przy użyciu mniej wymyślnych metod. Jako drobny dodatek do nauki – czemu nie, ale problem pojawia się, kiedy krzyżówki i wykreślanki stanowią główny rodzaj ćwiczeń w jakimś kursie – a tak niestety bywa.

  6. Dobry tekst! Rzeczywiście nauka całych zdań na pamieć, to najlepszy pomysł w miarę szybkiego wzniesienia się na poziom średnio zaawansowany, czym taki który pozwoli nam na w miarę płynne i naturalne mówienie. Ja sam uczyłem się kiedyś słów wyrwanych z kontekstu(tak to jest już w szkole…). Ale efekty były mizerne. Bardzo polecam książki takie jak np. Mówimy po angielsku(czy niemiecku itd.), lub Assimil. Tam mamy całe dialogi, w kontekście, wszystko jest w języku mówionym, potocznym, z gramatyką którą OD RAZU widzi się na tym zdaniu(są oczywiście komentarze gramatyczne). Kacper

  7. Tylko jak sie uczyc na pamiec skutecznie??!!
    jesli po np. 50 powtozeniach brak efwektu, po 3. takim cyklui nadal brak efektu – znaczy metoda nie dziala 🙁

    1. Kilka wskazówek:

      1. Uczenie się słów i zdań na pamięć robi się łatwiejsze w miarę, jak poznajemy dany język. Jeśli dopiero zaczynasz naukę jakiegoś języka, uczenie się na pamięć będzie trudniejsze i będzie wymagało więcej czasu. Trzeba po prostu zacisnąć zęby i pamiętać, że z czasem zrobi się łatwiej.

      2. Jeśli jakaś metoda na Ciebie nie działa, spróbuj wprowadzić jakieś modyfikacje. Na przykład:
      – Jeśli powtarzasz dane zdanie tylko w myślach, zacznij powtarzać na głos.
      – Jeśli tylko powtarzasz na głos, zacznij przepisywać (najlepiej ręcznie).
      – Powtarzaj dane zdanie, chodząc po pokoju.
      – Powtarzając zdanie, zamknij oczy i wyobrażaj sobie treść tego zdania.
      – Spróbuj powtarzać zdanie bardzo powoli, słowo po słowie.

      I tak dalej. Po kilku takich eksperymentach odkryjesz, jakie sposoby zapamiętywania działają najlepiej na Ciebie.

      Powodzenia!

  8. Metoda prob i bledow dawno zawiodla – wszystkie opcje juz byly testowane i kapa
    Metoda prob i bledow predzej trafi sie 10 razy pod rzad „6” w lotto niz znajdzie cos co dziala 🙁

  9. czy istnieja testy, dostepne w sieci, ktore pozwola jednoznacznie okreslic jaka metoda nauki u danej osoby dziala

Komentarze zostały zamknięte.