6 wrednych trolli językowych – część 2

Dzisiaj parady trolli ciąg dalszy. Przypomnę, że trolle językowe to podstępne stworzenia, które pod różnymi pretekstami chcą nas zniechęcić do nauki języka. Ostatnio przedstawiłem Wam Beztalenciarza, Ducha Przeszłości i Musera, dziś dowiecie się, jak walczyć z Nierozumnikiem, Nieprzydatnikiem i Przynudziarzem. Zapraszam!

Źródło: ed and eddie via photopin cc

4.
Imię trolla: Nierozumnik

Mantra trolla: „Nie nauczysz się tego, to zbyt skomplikowane.”

Prawdomówność trolla: Ten troll to nie taki zupełny kłamczuch. Rzeczywiście, jeśli czegoś nie rozumiemy, to ciężko nam się tego nauczyć. W nauce języków taki problem może pojawić się zwłaszcza wtedy, kiedy przyswajasz sobie gramatykę. Perfidia Nierozumnika polega na tym, że chce Ci wmówić, że się nie da. A to nieprawda! Trzeba tylko zmienić podejście.

Sposób na trolla: Ciężko jest podać jedną, zawsze skuteczną broń na tego trolla. Każda sytuacja jest indywidualna, więc nie ma uniwersalnej recepty. Może przydadzą Ci się jednak poniższe wskazówki:

  • Spróbuj zastosować inne niż zwykle podejście do nauki gramatyki. Jeśli zazwyczaj zaczynasz od zapoznania się z regułką (która tym razem wydaje Ci się trudna do ogarnięcia), zacznij od drugiej strony: spróbuj sam wydedukować zasadę na podstawie przykładów użycia danej konstrukcji. I odwrotnie, jeśli zwykle polegasz na swoich umiejętnościach dedukcji (które tym razem zawodzą), zajrzyj dla odmiany do podręcznika i zobacz, czy nie rozwieje on Twoich wątpliwości. Więcej informacji o różnych podejściach do nauki gramatyki znajdziesz w tym artykule, a tutaj podałem kilka propozycji ćwiczeń, które mogą Ci przypaść do gustu.
  • Kiedy pojawiają się problemy ze zrozumieniem, potrzebne jest zazwyczaj nowe spojrzenie. Rozwiązanie jest proste: skorzystaj z innych niż zwykle materiałów! Zajrzyj do podręcznika, z którego zazwyczaj nie korzystasz, poszukaj odpowiedzi w internecie…
  • Poszukaj kogoś, kto Ci to dobrze wyjaśni. Niektórzy ludzie mają dar do jasnego tłumaczenia zawiłych kwestii. Podziel się swoimi wątpliwościami z nauczycielem czy znajomym, który dobrze zna język – może pod wpływem jego wyjaśnień coś Ci nagle przeskoczy w mózgu 🙂

5.
Imię trolla: Nieprzydatnik

Mantra trolla: „Odpuść sobie, przecież to ci się do niczego nie przyda.”

Prawdomówność trolla: Nie da się ukryć, że ten troll ma trochę racji. Rzeczy, które wydają nam się zupełnie nieprzydatne, wchodzą nam do głowy bardzo opornie. W sumie jest to całkiem logiczne – nasz mózg buntuje się przeciwko zapamiętywaniu rzeczy, których nigdy nie wykorzystamy, wiedząc, że jest przecież tyle innych przydatnych informacji, których jeszcze nie mamy w głowie.

Sposób na trolla: Jeśli łapiesz się na myślach typu „to mi się do niczego nie przyda”, masz w zasadzie dwa wyjścia. Pierwsze: rzeczywiście sobie odpuść i zajmij się czymś bardziej pożytecznym. Czy naprawdę jest sens wkuwać nazwy drzew po angielsku, skoro nawet po polsku nie odróżniasz buku od lipy? Czy nie lepiej poświęcić ten czas na obejrzenie odcinka serialu i wynotowanie kilku potocznych zwrotów, których dotychczas nie znałeś, a które mogą Ci się przydać w najbliższej rozmowie z anglojęzycznymi znajomymi?

I drugi sposób: nadaj sens temu, czego się uczysz. To, czy coś postrzegamy jako przydatne lub nie, zależy tylko od nas. Jeśli czujemy się zmuszeni do nauki czegoś, dla czego zupełnie nie widzimy zastosowania, trzeba takie potencjalne zastosowanie znaleźć. Ciekawy przykład opisał Marek Szurawski w książce „Pamięć i intelekt”:

„Studiując w latach sześćdziesiątych, musiałem zdawać egzamin z ekonomii politycznej socjalizmu. Wartość dodana, baza i nadbudowa oraz tasiemcowe wzory matematyczne (z wymogiem znajomości wyprowadzania ich), pokazujące wyższość gospodarki socjalistycznej, kierowanej przez „przewodnią siłę narodu”, nad skazaną na rychłą zagładę, obmierzłą gospodarką kapitalistyczną. Przyswajałem te bezsensowne informacje (odczuwaliśmy tak wtedy wszyscy), karmiąc się myślami, że może kiedyś na poważnym uniwersytecie, gdzieś w Anglii lub w Stanach Zjednoczonych, wygłoszę cykl wykładów o tym, jak dawało się naginać gospodarczą rzeczywistość do fikcji i w dodatku w pełni logicznie to uzasadniać. I że zbieram za to oklaski i gratulacje. Nigdy takiego wykładu nie wygłosiłem (i pewnie nie wygłoszę), ale działało…”

Jestem przekonany, że przy odrobinie dobrych chęci również znajdziesz dobry (dla Ciebie) sposób na to, jak wykorzystać nową wiedzę w praktyce.

6.
Imię trolla: Przynudziarz

Mantra trolla: „Po co się tego uczyć, skoro to cię zupełnie nie interesuje?”

Prawdomówność trolla: Co tu dużo mówić, nuda to jeden z najskuteczniejszych wrogów skutecznej nauki. Na czymś, co nas nie interesuje, ciężko się skoncentrować, nasze myśli nieustannie odbiegają gdzieś daleko, po jakimś czasie pojawia się frustracja, że siedzimy nad książką od godziny, a prawie nic nie zapamiętaliśmy. Co na to poradzić?

Sposób na trolla: Podobnie jak Nieprzydatnika, Przynudziarza można pokonać na dwa sposoby. Po pierwsze, zmień materiały, z których się uczysz. Odłóż na bok nudny podręcznik, teksty i audycje na tematy, które Cię nie kręcą, i znajdź coś, na myśl o czym Twoje serce zacznie szybciej bić. Jeśli masz dostęp do internetu, to całe gigabajty fascynujących materiałów w obcych językach masz na wyciągnięcie ręki. Zajrzyj do artykułu Nauka języka z pasją, żeby dowiedzieć się więcej na ten temat.

Jeśli jednak jesteś skazany na korzystanie z nudnych materiałów (bo np. wymaga tego od Ciebie Twój nauczyciel), jest jeszcze drugi sposób: poszukaj sensu. Tam gdzie jest sens, tam nie ma nudy. Nie koncentruj się na zewnętrznej formie tego, czego chcesz się nauczyć, spróbuj wejść głębiej. Poczytaj więcej na ten temat. Rozłóż dane zagadnienie na elementy składowe. Poszukaj związków przyczynowo-skutkowych i powiązań z tym, co już wiesz. Zastanów się, jak mógłbyś wykorzystać te informacje w swoim życiu. Porozmawiaj z kimś, komu ten temat wydaje się interesujący i spróbuj zrozumieć, skąd u niego ta fascynacja.

Przykład? Jak wielu ludzi kiedyś bardzo nudziłem się na Mszy świętej. Powtarzanie w kółko tych samych modlitw wydawało mi się bezsensowne, a przede wszystkim usypiające. Wszystko zmieniło się, kiedy postanowiłem trochę się dokształcić w tej kwestii: nauczyłem się rozróżniać poszczególne elementy liturgii, poczytałem o tym, skąd się wzięły poszczególne modlitwy, gesty, dlaczego je wprowadzono, co oznaczają, jak ewoluowały na przestrzeni wieków. Nie jestem żadnym ekspertem, na zdobycie tej (wciąż mocno dziurawej) wiedzy poświęciłem może godzinę czy dwie – ale nuda zniknęła raz na zawsze. Pojawił się sens, a sens zawsze wypiera nudę.

Wróćmy do nauki języka… Załóżmy, że masz się nauczyć nazw dwudziestu gatunków drzew po angielsku na najbliższą klasówkę (uparłem się na te drzewa, wiem). Zupełnie Cię to nie interesuje, a więc też nie wchodzi do głowy. Co zrobić? Zgłębić temat! Otwórz Wikipedię i poszukaj informacji o każdym z tych drzew. Jak wyglądają ich sylwetki, liście, kora? Drewno którego z nich nadaje się na opał? Do rzeźbienia?
Na meble?
Które z nich pylą i w jakich miesiącach (jeśli jesteś alergikiem, to bardzo pożyteczna informacja)? Które możesz zobaczyć w najbliższym parku, a jakich będziesz musiał szukać w lesie? Jakie zwierzęta mieszkają w ich koronach? Jak jest ich symbolika? I tak dalej… Teraz, kiedy będziesz szedł ulicą, drzewa, na które nigdy wcześniej nie zwracałeś uwagi, staną Ci się o wiele bliższe. Zaczniesz dostrzegać rzeczy, które wcześniej nie docierały w ogóle do Twojej świadomości. To piękne uczucie! Po tym wszystkim nauczenie się angielskich nazw tych dwudziestu drzew to naprawdę będzie pikuś. A nowo zdobyta wiedza zostanie Ci pewnie w głowie do końca życia.

Z góry cieszę się na Wasze uwagi i spostrzeżenia, które możecie jak zwykle zostawić pod postem 🙂

Na koniec życzę Wam wszystkim, żeby w nowym roku nauka języków sprawiała Wam wyjątkowo dużo radości! Mam nadzieję, że spotkamy się na Językowej Oazie jeszcze niejeden raz!

8 komentarzy

  1. Szurawski najlepszy! Ja czasem na wykładach planowałam napisanie scenariusza rozgrywającego się w określonym środowisku, a nauka to oczywiście miał być research do tego scenariusza. 🙂

    Twoje rady jak zwykle trafione.

  2. Troll Nieprzydatnik moze miec dwa oblicza- pierwsze to to, ze zniecheca do nauki jezyka ktory bedzie nam nieprzydatny w zyciu. I tu, jezeli nalezymy do tej mniejszosci szczesciarzy, ktorzy moga sobie pozwolic na czasochlonne i dosc drogie hobby uczac sie jezyka, ktory im sie podoba lub stanowi intelektualne wyzwanie a nie przyniesie nigdy jakichs wymiernych korzysci- ten troll jest naszym najwiekszym wrogiem. Jesli tak nie jest- ten troll moze byc wielkim przyjacielem, poniewaz skieruje nas na droge rozsadku i nie pozwoli zmarnowac tyle czasu i srodkow, ktorych rozmiarow poczatkowo nie jestesmy w stanie prawidlowo oszacowac. I chwala mu za to!
    Jesli natomiast juz wzielismy sie za jakis jezyk, a wydaje nam sie, ze pewne elementy tego jezyka beda nieprzydatne i trzeba je odpuscic, a chcemy znac ten jezyk przyzwoicie-troll Nieprzydatnik jest zdecydowanym wrogiem. Bo pewnych,slow, zwrotow czy elementow gramatyki mozemy nie uzywac i zastepowac innymi, ale co bedzie, gdy uslyszymy je w jakims kluczowym momencie i nie zrozumiemy? Nieprzydatnych rzeczy w nauce jezyka na wyzszych poziomach absolutnie nie ma!

    1. Zgadza się, każdy z tych trolli może nas ustrzec przed stratą czasu – wszystko oczywiście zależy od sytuacji, jak to trafnie opisałeś.

      Z twierdzeniem, że "rzeczy nieprzydatnych w nauce języka na wyższych poziomach absolutnie nie ma" to bym jednak dyskutował. Oczywiście możemy chłonąć wszystko, na co trafimy, od angielskich nazw skomplikowanych związków chemicznych (przydatnych tylko chemikom i farmaceutom) po australijską gwarę więzienną – pytanie jednak, czy to rzeczywiście rozsądna inwestycja czasu. Przynajmniej jeśli chodzi o angielski, to zasób słownictwa jest tak wielki, że życia nie starczy, żeby ogarnąć to wszystko 🙂

    2. Jasne, nie nalezy byc bardziej katolickim od papieza ale wiele osob uwaza duzo bardziej przyziemne slownictwo za nieprzydatne, o gramatyce nie wspomne. Pozdrawiam!

  3. Dzięki. poprawiasz mi motywację do nauki. Te Trolle dopadają mnie co chwila. Najczęściej, gdy mam siąść do dorabiania zadanych ćwiczeń. Znalazłam sposób na Nieprzydatnika. Jadę na kurs angielskiego do Londynu. Przez 2 tygodnie co chwilę będę mu udowadniać, że nieprawdą jest to, co mówi. Przecież język angielski będzie mi potrzebny cały dzień. Nieprzydatnik będzie nieprzydatny.

    1. No i super, bardzo się cieszę, że znalazłeś sposób na Nieprzydatnika! Taki wyjazd to rzeczywiście świetna motywacja. Życzę dużo radości z nauki 🙂

  4. Co za bzdura, tutaj jest przykład prawdziwego trolla językowego i jego ego.

    Cytat:

    Tę Panią (jeśli Ją chce mieć)
    Tą Panią (jeśli Nią chce się np. posłużyć)
    Poproszę przyjść z tą panią.
    Poproszę przyprowadzić tę panią.
    Coraz trudniej Polakom mówić we własnym języku. Word was chyba tego oduczył.

    Proszę zwrócić uwagę na tekst na dole. Wyraźnie widać brak grzeczności a jedynie chamski przytyk, aby się zasmucić.

    Powyższy tekst nie był do mnie, ale mnie zdenerwował butą tego trolla.

Komentarze zostały zamknięte.