6 wrednych trolli językowych – część 1

Przedstawiam Ci sześć trolli – małych, wrednych istot, których jedyną ambicją jest zniechęcenie Cię do nauki języka. Stosują w tym celu jedną prostą strategię: zakradają się do Twojego ucha i podszeptują demotywujące myśli. Każdy z nich powtarza w kółko jedno zdanie tak długo, aż sam w nie uwierzysz i odpuścisz sobie naukę. Wredne, nie? Dość tego! Czas zdemaskować te złośliwe stwory! Dzisiaj i za tydzień pokażę Ci, jak sobie z nimi radzić.

Źródło: @boetter via photopin cc

Przejdźmy od razu do konkretów. Oto pierwsza trójka:

1.
Imię trolla: Beztalenciarz


Mantra trolla: „Nie uda ci się tego nauczyć, bo brak ci talentu do języków.”


Prawdomówność trolla: Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy „talent do języków”. Jeśli pod tym pojęciem kryją się cudowne zdolności, które pozwalają nauczyć się biegle języka obcego w kilka tygodni czy miesięcy, to troll ma pewnie rację. Ludzie obdarzeni takim darem stanowią pewnie nie więcej niż jeden procent społeczeństwa. Dobra wiadomość jest taka, że liczba osób, których mózg nie jest zdolny przyswoić sobie języka obcego (np. ze względu na jakieś upośledzenie umysłowe) kształtuje się na podobnym poziomie. Oznacza to, że z 99-procentowym prawdopodobieństwem opanowanie języka obcego leży w Twoim zasięgu. Więcej nawet – jeśli czytasz ten tekst ze zrozumieniem, prawdopodobieństwo wzrasta do 100 procent. Nie daj się więc nabrać na podszepty Beztalenciarza – każdy może nauczyć się języka, tak samo jak każdy może nauczyć się chodzić. Jest to umiejętność niejako „wdrukowana” w nasz organizm.


Sposób na trolla: Przede wszystkim powtórz sobie sto razy, że do nauki języka talent nie jest potrzebny, wystarczą zwykłe umiejętności, które posiada każdy z nas. Jeśli nauka języka idzie Ci kiepsko, przyczyna leży z pewnością gdzie indziej. Poszukaj jej! Być może Twoje myśli zatruwa inny troll – sprawdź, który może to być. A może stosujesz po prostu niewłaściwe metody nauki, które akurat dla Ciebie nie są odpowiednie. Zachęcam Cię do przeczytania artykułu o idealnej metodzie nauki oraz o zaletach i wadach różnych form nauki języka.

2.
Imię trolla: Duch Przeszłości

Mantra trolla: „Daj spokój, próbowałeś już kiedyś i ci nie wyszło.”

Prawdomówność trolla: Porażki z przeszłości mają potężną siłę oddziaływania na naszą psychikę. Ale twierdzenie, że skoro raz coś Ci się nie udało, to na pewno nigdy się nie uda, to wierutna bzdura. Gdybyś naukę chodzenia zarzucił po pierwszym (czy nawet dwudziestym) upadku, to dzisiaj nie potrafiłbyś zrobić ani jednego kroku. Gdyby wynalazcy zniechęcali się do swoich pomysłów po kilku nieudanych próbach, bylibyśmy dziś nadal w epoce kamienia łupanego.

Sposób na trolla: Duch Przeszłości to bardzo trudny przeciwnik – często żeruje na niskim poczuciu własnej wartości i wtedy nie da się go pokonać jedną prostą techniką. Ale jest szansa, że Twój problem nie sięga aż tak głęboko. Co możesz zrobić? Po pierwsze powtarzaj sobie z uporem maniaka, że nawet wielcy ludzie do sukcesów dochodzili po wielu nieudanych próbach. To zupełnie normalne, dziwne byłoby raczej, gdyby Ci wszystko od razu wychodziło! Po drugie, spróbuj wyciągnąć wnioski ze swoich porażek. Jeśli na przykład masz złe skojarzenia z językiem niemieckim wyniesione jeszcze z czasów szkolnych, zastanów się, gdzie leżał problem. Czy miałeś beznadziejnego nauczyciela? Czy zjadał Cię stres? Nudził Cię podręcznik? Demotywowała Cię atmosfera w klasie? Ważne, żebyś zidentyfikował problematyczne kwestie i postarał się je wyeliminować przy kolejnym podejściu. Poświęć trochę czasu na przemyślenie tematu, a szanse sukcesu przy ponownej próbie znacznie wzrosną!

3.

Imię trolla: Muser

Mantra trolla: „Po prostu musisz się tego nauczyć i już!”

Prawdomówność trolla: Ten troll kłamie na całego – ale żeby zrozumieć, na czym polega jego blef, trzeba dokonać małej rewolucji w myśleniu. Powtórzę to, o czym pisałem w artykule o wyznaczaniu celów: nic nie musisz! Wszystko, co robimy w życiu, jest naszym wyborem (który, oczywiście, pociąga za sobą określone konsekwencje). Nawet jeśli języka uczysz się w szkole, wcale nie musisz uczyć się słówek na najbliższą klasówkę. Możesz sobie to zupełnie olać (co zresztą niektórzy robią) i przyjść nieprzygotowany. To prawda, że taki wybór wywoła określone skutki – najprawdopodobniej dostaniesz kiepską ocenę. Jeśli Ci takie konsekwencje nie odpowiadają, to się tych słówek naucz. Ale przyznaj, że robisz to nie dlatego, że musisz, ale dlatego, że chcesz osiągnąć taki a nie inny skutek. Nikt Ci niczego nie może narzucić, to Ty sam decydujesz, co chcesz w życiu osiągnąć – i dobierasz do tego odpowiednie środki.

Sposób na trolla: Muser dysponuje potężną bronią: słowo „musisz” działa jak zimny prysznic, który może zgasić nawet najbardziej płomienny zapał. Na ataki tego trolla szczególnie narażeni są ludzie przekorni, którzy nie znoszą, kiedy ktoś ich do czegoś zmusza. Kiedy słyszą, że muszą zrobić to i to, najchętniej postąpiliby dokładnie odwrotnie. Żeby skutecznie odeprzeć atak tego trolla, musisz przeformułować myśli, które pojawiają się w Twojej głowie. Zastanów się, czego tak naprawdę chcesz, na czym Ci zależy – i zamiast powtarzać sobie, co musisz zrobić, powiedz sobie z przekonaniem, co chcesz zrobić. Trochę szerzej opisałem to we wspomnianym artykule o formułowaniu celów – zajrzyj tam, jeśli ten temat Cię interesuje.

Tu się na razie zatrzymamy. Pozostałe trolle (Nierozumnika, Nieprzydatnika i Przynudziarza) przedstawię Wam za tydzień.

A na koniec przyjmijcie najlepsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Życzę Wam, żeby ten czas był nie tylko czasem spotkań z rodziną, prezentów i suto zastawionego stołu, ale również dotknięcia Tajemnicy większej od nas. Żebyśmy wszyscy napełnili się w tym czasie miłością, którą będziemy potem jeszcze długo promieniować na ludzi wokoło!

5 komentarzy

  1. Pierwsze dwa trolle mi nie zagrażają. Nie boję się ich. Mam na nie swoje sposoby. A trzeci to niestety czasami mnie trochę odstrasza, ale nie mogę się tak łatwo go pozbyć, kiedy wiem, że jutro mam jakiś sprawdzian. Na szczęście już niedługo…
    Pozdrawiam

  2. To prawda, trzeci troll jest wyjątkowo trudnym przeciwnikiem zwłaszcza w szkole. Bardzo trudno uwolnić się wtedy od myślenia, że musimy się uczyć. Mimo wszystko myślę, że warto próbować. Życzę Ci owocnej walki!

  3. Ten troll Beztalenciarz to calkiem przyzwoite stworzenie, przynajmniej zawraca niektorych ze zle obranej drogi i chroni ich przed straszna strata czasu. Nie zgodze sie, ze bez talentu mozna zajsc w jezykach bardzo wysoko, poziom B1-B2 to chyba szczyt mozliwosci takiego przedsiewziecia. Zdobycie takiego poziomu to dla osob bez zdolnosci jezykowych (a tym samym raczej nie lubiacych nauki jezykow) droga przez meki piekielne. A co taki sredni poziom znajomosci daje? Prawie nic, nie biorac pod uwage obowiazku szkolnego. Ogladanie obcych telewizji, czytanie ksiazek, dobra praca w kraju lub za granica- to na tym poziomie raczej nieosiagalne. Jedynie mozna pogadac z nativem przy piwku ale czy warto? Osiagniecie tego poziomu przez ludzi bez talentu to najbardziej niewdzieczna praca jaka moge sobie wyobrazic. Pozdrawiam!

  4. Night Hunter, mi się wydaje, że owe "męki piekielne", bardziej wynikają z tego "nielubienia" nauki języków, niż braku talentu. Moim zdaniem, jeśli się czegoś nie lubi, to bardzo trudno się tego nauczyć – mam taką sytuację z językiem niemieckim: ściga mnie Duch Przeszłości – beznadziejni nauczyciele sprawili, że stał się przeze mnie znienawidzony. I talent talentem, ale przez właśnie to, że nie znoszę tego języka, nie potrafię się go nauczyć i kiedy tylko była taka możliwość, porzuciłam jego naukę. Uczę się za to francuskiego (samoukiem) i mimo, że uważam go za dość trudny język, lubię się go uczyć, chcę się go nauczyć i faktycznie, krok po kroczku posuwam się naprzód i nie zrażam się, nawet jeżeli jeszcze nie rozumiem dokładnie filmu, który oglądam w tym języku.
    Uważam, że każdy kto chciałby się jakiegoś języka nauczyć, powinien po prostu znaleźć taki, który przede wszystkim polubi, chce się go nauczyć i przy którym nie da sobie wmówić, że nie potrafi :), czego wszystkim życzę. Pozdrawiam!

  5. @Night Hunter, myślę, że jeśli dla kogoś nauka języka jest męką, to tylko dlatego, że nie odnalazł jeszcze sposobu nauki, który byłby zgodny z jego charakterem, temperamentem, ulubionymi stylami nauki itp. Albo, jak pisze Anonimowy, dlatego że ma jakąś mentalną blokadę, wynikającą np. ze złych doświadczeń z przeszłości.

    A jeśli nawet przyjmiemy, że poziom B2 jest dla niektórych ludzi szczytem osiągnięć – czy to naprawdę tak źle? Zgodnie z oficjalnym opisem poziomów biegłości ktoś, kto zna język na B2, "rozumie znaczenie głównych wątków przekazu zawartego w złożonych tekstach na tematy konkretne i abstrakcyjne, łącznie z rozumieniem dyskusji na tematy techniczne z zakresu jej specjalności. Potrafi porozumiewać się na tyle płynnie i spontanicznie, by prowadzić normalną rozmowę z rodzimym użytkownikiem danego języka, nie powodując przy tym napięcia u którejkolwiek ze stron." Wielu ludzi naprawdę nie potrzebuje niczego więcej do szczęścia. Mityczny poziom C2 ("może z łatwością zrozumieć praktycznie wszystko, co usłyszy lub przeczyta. (…) Potrafi wyrażać swoje myśli bardzo płynnie, spontanicznie i precyzyjnie, subtelnie różnicując odcienie znaczeniowe nawet w bardziej złożonych wypowiedziach.") osiągają naprawdę nieliczni, ja sam nie uważam, żebym znał jakiś język na tak wysokim poziomie (no, może polski, ale to ledwo…).

Komentarze zostały zamknięte.