7 sposobów na naukę języka dla zabieganych

czyli jak znaleźć czas, którego nie ma

Czy zarzuciłeś kiedyś albo ograniczyłeś naukę języka, bo brakowało Ci czasu? Brak czasu jest nieraz zwykłą wymówką, ale jednak nie zawsze. Wielu z nas prowadzi bardzo aktywny tryb życia. Praca, studia, rodzina, przyjaciele, hobby, odpoczynek, 
sport, higiena – gdzie w tym wszystkim znaleźć jeszcze czas na naukę języka? A jednak nie jest to niemożliwe…

Źródło: Tomi Tapio via photopin cc

Wyobraź sobie, że pakujesz się na miesięczne wakacje i masz do dyspozycji jedną średniej wielkości walizkę. Zgromadziłeś na wielkiej stercie wszystkie rzeczy, których będziesz potrzebował podczas wyjazdu, i z przerażeniem stwierdzasz, że miejsca w walizce starczy co najwyżej na połowę z nich. Po dwóch godzinach selekcjonowania udaje Ci się jakimś cudem upchnąć wszystko co najważniejsze. Z trudem zasuwasz walizkę i wtedy dostrzegasz, że zapomniałeś jeszcze o jednej książce, na której bardzo Ci zależy. Problem w tym, że w walizce już naprawdę nic się nie zmieści. Co robisz?

Masz w zasadzie dwa rozwiązania. Możesz otworzyć walizkę i poszukać w niej czegoś, na czym zależy
Ci
mimo wszystko mniej niż na książce. Wyjmujesz tę rzecz, a książkę wkładasz na jej miejsce. Możesz też uznać, że książka – choć ma dla Ciebie duże znaczenie – jest jednak mniej ważna od tych wszystkich innych rzeczy, które wsadziłeś do środka. Z bólem serca odkładasz ją na bok – przeczytasz ją przy innej okazji.

Twój dzień, tydzień, miesiąc to właśnie taka walizka, którą wypełniasz po brzegi różnymi zajęciami. Kiedy pojawia się w Twoim życiu pomysł na jakiś nowy sposób spędzania czasu, stajesz przed decyzją: gdzie to wcisnąć? Zasady są takie same jak przy pakowaniu. Przyjrzyj się dokładnie temu, na co poświęcasz swój czas w ciągu dnia i określ, czy te wszystkie zajęcia są dla Ciebie ważniejsze od tego, co chciałbyś dorzucić (np. nauki języka obcego).

Jestem prawie pewien, że znajdą się w Twoim rozkładzie dnia chwile (a czasem nawet godziny), które poświęcasz na rzeczy tak naprawdę nie mające dla Ciebie większego znaczenia. Czy naprawdę tak bardzo Ci zależy na oglądaniu codziennie tego samego programu informacyjnego? Na śledzeniu 50 blogów? Na przeglądaniu demotywatorów albo Facebooka? Sam musisz sobie odpowiedzieć na te pytania. Dla niektórych mogą to być rzeczy naprawdę niezbędne, ale wielu z nas spędza czas na takich zajęciach tylko z przyzwyczajenia. Decyzja o rezygnacji na pewno łatwa nie będzie – ale już po krótkim czasie przyniesie dużo satysfakcji, jeśli tylko zastąpisz te zajęcia czymś naprawdę wartościowym.

Co jednak jeśli naprawdę zajmujemy się samymi istotnymi sprawami i nie widzimy nic, co moglibyśmy wyeliminować? Trudno. Może to nie jest czas na naukę języka. Skup się na tym, co dla Ciebie w życiu naprawdę ważne, a rzeczy mniej istotne odłóż na bok. Chociaż…

…może jednak da się coś zrobić. Poniżej przedstawiam kilka pomysłów na to, jak wcisnąć naukę języka do maksymalnie napiętego programu dnia. Zastanów się, które z nich mógłbyś sam zastosować:

  1. Przygotuj się na niespodziewane okazje do nauki. Co jakiś czas w naszym planie dnia pojawiają się nieoczekiwane dziury – a to odwołają nam zajęcia na uczelni, a to koleżanka spóźni się 20 minut na spotkanie, a to skończymy jakąś pracę pół godziny wcześniej, niż się spodziewaliśmy. Przygotuj się na takie chwile. Rozmieść w całym swoim otoczeniu materiały do nauki: wrzuć do plecaka książkę w języku obcym, zgraj na telefon jakieś obcojęzyczne nagrania, porozkładaj we wszystkich pomieszczeniach mieszkania magazyny, artykuły albo ćwiczenia gramatyczne. Kiedy pojawi się okazja, musisz tylko wyciągnąć rękę lub wcisnąć przycisk i już uczysz się języka!
  2. Ucz się w minisesjach. Kto powiedział, że języka trzeba się uczyć podczas jednego długiego posiedzenia? Jeśli nie jesteś w stanie wykroić w ciągu dnia nawet 20 minut, spróbuj uczyć się kilka razy dziennie po 3-5 minut. Zanim wstaniesz z łóżka, powtórz sobie słówka, których nauczyłeś się poprzedniego dnia. Kiedy skończysz jeść obiad, znajdź pięć minut na przeczytanie jakiegoś krótkiego tekstu. Po powrocie z uczelni/pracy usiądź na trzy minuty ze słownikiem i sprawdź znaczenie słów, które zaznaczyłeś podczas lektury. Kładąc się spać, zapisz w zeszycie kilka zdań podsumowujących miniony dzień. Jeśli dobrze pokombinujesz, z łatwością wykroisz czas na kilka takich minisesji w ciągu dnia.
  3. To, co normalnie robisz po polsku, rób w języku obcym. Chcesz przeczytać jakąś książkę? Kup ją nie po polsku, a w języku, którego się uczysz. Oglądasz film? Wyłącz polskie napisy. Interesujesz się genealogią? Poszukaj materiałów na ten temat w języku obcym. Spędzasz dużo czasu przed komputerem? Zmień język interfejsu programów komputerowych czy serwisów internetowych. Więcej na ten temat znajdziesz w poście sprzed kilku miesięcy: Nauka języka z pasją.
  4. Wykorzystuj chwile, w których masz wolny umysł. Nawet, jeśli cały dzień masz wypchany różnymi zajęciami i zobowiązaniami, to wiele z nich nie wymaga umysłowego wysiłku. Jazda autobusem, czekanie w kolejce do kasy, prace domowe takie jak zmywanie czy odkurzanie, mycie zębów, przejście z domu na przystanek, wizyta na siłowni – to wszystko sytuacje, które w jakimś stopniu angażują nasze ciało, ale nasz umysł pozostawiają praktycznie bez pracy. Zastanów się, które z tych chwil możesz wykorzystać na naukę języka: czytanie, słuchanie, powtarzanie słownictwa i inne aktywności, które przyjdą Ci do głowy.
  5. Prowadź notatnik językowy. Jeśli wykorzystujesz sposoby opisane powyżej, języka uczysz się często poza domem, bez dostępu do internetu, słowników i innych materiałów pomocniczych. Podczas nauki w takich warunkach w Twojej głowie na pewno będą się pojawiać pytania, wątpliwości i odkrycia, które będziesz chciał zachować na później. Dlatego noś wszędzie ze sobą mały notes, w którym będziesz zapisywać takie rzeczy. Po powrocie do domu przeznacz jedną albo dwie „minisesje” (patrz punkt 2) na przejrzenie notatek, sprawdzenie znaczeń słówek, wyjaśnienie wątpliwości itp. 
  6. Rozmawiaj ze sobą w myślach. Czy tego chcemy, czy nie, przez naszą głowę nieustannie przewijają się najróżniejsze myśli. A myśli mają to do siebie, że są wyrażane w konkretnym języku, zazwyczaj naszym ojczystym. Spróbuj to zmienić! Wybierz na początek jakąś jedną określoną sytuację (np. drogę z domu do szkoły lub pracy), podczas której będziesz starał się myśleć tylko i wyłącznie w języku obcym. Na początku będzie Ci szło opornie, ale nie przejmuj się, bądź konsekwentny. Jest duża szansa, że po jakimś czasie myślenie w języku obcym w tej konkretnej sytuacji przejdzie Ci w nawyk. Jeśli pojawią Ci się jakieś myśli, których nie umiesz wyrazić w danym języku, zapisz je w swoim notatniku językowym i postaraj się je przetłumaczyć przy najbliższej okazji.
  7. Komunikuj się z innymi w języku obcym. Jeśli uczysz się jakiegoś w miarę popularnego języka, jest duża szansa, że znają go niektórzy ludzie, z którymi spędzasz czas. Spróbuj namówić takie osoby, żebyście porozumiewali się (przynajmniej raz na jakiś czas) w języku obcym. Kiedy idziesz z koleżanką na zakupy, spróbujcie ograniczyć się tylko do hiszpańskiego. Zrób sobie raz na jakiś czas „dzień angielski” ze swoją żoną. Ze swoim kolegą z biura porozumiewaj się (ustnie i mailowo) tylko po niemiecku.

Na koniec ważna przestroga: zachowaj w tym wszystkim umiar! Jeśli w pełni wykorzystasz wszystkie powyższe rady, może się okazać, że jesteś w stanie zapewnić sobie każdego dnia nawet parę godzin kontaktu z językiem. Z jednej strony jest to ekscytujące odkrycie, ale z drugiej trzeba uważać, żeby nie zwariować. Nasz mózg ma ograniczone możliwości i musi od czasu do czasu odpocząć. Dlatego nie szalej. Pójdź czasem pobiegać bez empetrójki z angielskimi podcastami na uszach, podczas podróży autobusem popatrz się bezmyślnie przez okno, a z koleżanką porozmawiaj dla odmiany też po polsku, skupiając się na tym, co ma Ci do powiedzenia, a nie na układaniu w głowie zdań, które chcesz wypowiedzieć. Jeśli przez naukę języka miałyby Ci się posypać relacje z najbliższymi, zdrowie czy inne ważne rzeczy – to lepiej zrezygnuj z nauki albo ogranicz ją do rozsądnego poziomu!

19 komentarzy

  1. Ehh, to teraz mój problem :(. Od przyszłego tygodnia będę miała aż trzy prace i jak kiedyś mogłam godzinami uczyć się języków, tak teraz czas mam ograniczony. A to moja wielka pasja, hobby i nie wyobrażam sobie życia bez nich :). Ja mam przerwy między jednymi zajęciami, a drugimi to będę sobie brała książki, czy fiszki do samochodu i powtarzała na parkingu. Moim największym problemem jest internet! Łapię się na tym, że po parę razy sprawdzam jakieś bezsensowne strony zamiast wykorzystać ten czas na naukę. Będę z tym dzielnie walczyła :).

    1. Trzymam kciuki! Też u siebie obserwuję, że im jestem starszy, tym mniej znajduję czasu na naukę języków. Nie ukrywam, że ten post napisałem trochę dla samego siebie…

  2. Zgadzam się z pierwszym komentarzem. Bardzo trafne porównanie.
    Co zaś się tyczy samych metod, muszę przyznać, że niektóre z nich, może po troszku nieświadomie wykorzystywałam. Ganiłam się za to, że nie mam czasu na angielski, a tak naprawdę miałam z nim styczność, bo myślałam po angielsku. I to jest chyba moje ulubione zajęcie 😀
    Bardzo ciekawy post, który uświadomił mnie, i pewnie nie tylko mnie, że języków można się uczyć nawet nie mając zbyt wiele na to czasu. Małymi kroczkami też można dojść do celu.
    Pozdrawiam 🙂

    1. Myślę nawet, że małe (ale konsekwentne) kroczki są o wiele lepszą drogą do celu niż wielkie skoki wykonywane od czasu do czasu. Dzięki za komentarz!

  3. Wazne jest znajdowanie czasu na nauke jezyka, ale chyba jeszcze wazniejsze jest nie marnowanie go na nauke w niewlasciwy sposob. Jest bardzo wiele mitow na temat nauki jezykow obcych, chcialem z poczatku je wymienic, ale po spisaniu ich na kartce stwierdzilem, ze tak dlugi komentarz znieni temat Twojego postu wiec zostawilem na inna okazje. Oczywiscie uczenie sie glupimi metodami jezyka akurat za bardzo nie szkodzi, lepszy rydz niz nic, ale po co mozolic sie na prozno…Najlepiej ten z trudem wygospodarowany czas wykorzystac optymalnie. Pozdrawiam!

  4. Świetny post! Porównanie do walizki może tyczyć się nie tylko nauki języków ale planowania czasu w ogóle. Ile razy w dzisiejszych czasach powinniśmy przypominać naszym zabieganym znajomym, że my powinniśmy się zmieścić do ich walizki! 😉

    Postulat, by robić sobie minisesje czy wykorzystywać niespodziewane okazje do nauki jest świetny! Wymaga chyba jednak przestawienia swojego myślenia. Dużo ludzi myśli, że nauka języka to powinien być konkret, osobne zajęcie w ciągu dnia, wpisane w kalendarz itd. Myślę, że warto przekonywać, że jest inaczej. Pozdrowienia!

    1. Tym bardziej, że wykorzystanie niespodziewanej okazji jest czasami nawet bardziej efektywne. Bo kiedy uczymy się w wyznaczonym terminie, najczęściej mamy konkretny materiał i go przerabiamy, choć niekoniecznie nas to w danej chwili interesuje i skutek jest taki, że niekiedy zapominamy to, czego się uczyliśmy. A sięgając nagle po książkę w języku obcym, skupiamy się na tym, co nas najbardziej interesuje, przez co lepiej zapamiętujemy.

  5. Bardzo ciekawy wpis. Chyba sobie wypróbuję niektóre pomysły 🙂 Niestety, w dzisiejszym zabieganym świecie jest naprawdę trudno wyskrobac trochę czasu. Dodatkowym problemem jest to, że np. w autobusie czasem trudno się skupić, często nie można też usiąść, co jeszcze komplikuje sprawę. Ale grunt to konsekwencja 🙂

    pozdrawiam,
    alessandra

    1. Oczywiście, nie każdy z tych pomysłów będzie odpowiadał każdemu. Są ludzie, dla których nauka w autobusie jest rzeczywiście nie do przyjęcia. Warto się przełamać i spróbować raz czy dwa, ale jeśli to nie nasza bajka, to proponuję spróbować innych sposobów 🙂

Komentarze zostały zamknięte.