Kurs językowy, nauczyciel, samodzielna nauka czy wyjazd za granicę? – część 1

czyli o nauczycielach słów kilka

Decydując się na naukę języka, stajemy zawsze przed wyborem: jak? Do wyboru mamy zasadniczo cztery możliwości: możemy zapisać się na kurs w szkole językowej, znaleźć sobie prywatnego nauczyciela, uczyć się samodzielnie lub wyjechać za granicę (pomijam tu naukę języka w szkole publicznej, bo rzadko zależy od wolnego wyboru ucznia, jest mu raczej narzucana). Która z tych możliwości jest najlepsza? Z czym należy się liczyć, decydując się na kurs językowy czy wyjazd do obcego kraju?

Źródło: www.audio-luci-store.it via photopin cc

Ponieważ temat jest dość obszerny, podzieliłem go na dwie części. Dzisiaj przedstawię wady i zalety kursów językowych oraz indywidualnych lekcji z nauczycielem. Za tydzień skupię się na samodzielnej nauce i wyjeździe za granicę i przedstawię kilka wniosków, które mi się nasuwają w związku z tym zestawieniem.

Kurs w szkole językowej

Zalety:

  • Doświadczony nauczyciel. Cały czas masz pod ręką przewodnika, który kieruje procesem nauki. To on tworzy plan nauki, dobiera odpowiednie materiały, poprawia na bieżąco błędy, rozjaśnia wątpliwości, odpowiada na pytania.
  • Ułatwia regularną naukę. Wielu osobom formuła kursu pomaga zmotywować się do nauki. Po pierwsze – skoro zapłaciliśmy z góry za cały semestr, to szkoda, żeby te pieniądze się zmarnowały. Po drugie – sporo ludzi wyniosło z domu (a może ze szkoły) poczucie odpowiedzialności, które przynagla ich do regularnego uczestnictwa w zajęciach. Szczególnie, jeśli nauczyciel potrafi zmotywować do nauki i mądrze wymagać od swoich uczniów.
  • Możliwość ćwiczenia mówienia. Dla wielu uczących się najważniejsza jest umiejętność mówienia w języku obcym. Żeby ją dobrze opanować, trzeba jednak dużo ćwiczyć – a dobrze prowadzony kurs Ci to umożliwia. Możesz rozmawiać zarówno z nauczycielem, jak i z innymi kursantami.
  • Interakcja z innymi ludźmi. To szczególnie ważne dla ekstrawertyków, którzy energię do działania czerpią właśnie z przebywania w towarzystwie innych ludzi. Niektórzy po po prostu źle znoszą samodzielną naukę, wiedza dużo lepiej wchodzi im do głowy, gdy uczą się z innymi (oczywiście warunkiem jest pozytywna atmosfera na kursie, która zależy tak od nauczyciela, jak i od uczestników).

Wady:

  • Koszty. Za naukę na kursie trzeba zapłacić. Dla jednych wydatek kilkuset złotych na semestr może nie być szczególnie odczuwalny, ale dla innych to jednak sporo pieniędzy, które można by przeznaczyć na inne potrzeby.
  • Brak indywidualnego podejścia. Nauka jest najbardziej efektywna, kiedy dostosowana jest do Twoich indywidualnych preferencji, potrzeb, celów itp. Im większa grupa, tym trudniej zadowolić wszystkich kursantów. Kolejnym problemem jest to, że każdy uczy się w innym tempie, dlatego po jakimś czasie część grupy nie będzie nadążać za resztą, a inni będą się na zajęciach nudzić.
  • Sam kurs nie wystarczy. Jeśli chodzisz na kurs intensywny, to jest szansa, że będziesz osiągać duże postępy nawet bez dodatkowej nauki w domu. Ale przy standardowym planie zajęć (2 razy w tygodniu po 1,5 godziny, z uwagą nauczyciela podzieloną między wszystkich uczniów) postępy mogą być bardzo powolne. Bez regularnych powtórek, ćwiczenia rzeczy, które sprawiają Ci największą trudność, czytania i słuchania dodatkowych materiałów będziesz dreptał do przodu malutkimi kroczkami.
  • Trzeba mieć szczęście do nauczyciela. Jak wspomniałem wyżej, dobry nauczyciel to prawdziwy skarb. Ale tacy nie są niestety regułą. Jeśli trafisz na dyletanta (co można ocenić zazwyczaj dopiero po kilku lekcjach), łatwo się zniechęcić do nauki.
  • Mała elastyczność jeśli chodzi o czas zajęć. Mówiąc prosto: nie uczysz się wtedy, kiedy chcesz, tylko wtedy, kiedy odbywają się zajęcia. Czasem ciężko jest wpasować kurs w napięty grafik – wymaga to poprzestawiania innych zobowiązań. A jeśli chcesz się uczyć na kursach dwóch czy trzech języków, to jest to prawie niemożliwe – no chyba że masz naprawdę mnóstwo wolnego czasu. 
  • Czas na dojazdy. Niby drobiazg, ale w dużym mieście dojazd do szkoły i z powrotem może spokojnie zająć dwie godziny – w ciągu tygodnia wychodzą cztery godziny w plecy. Można oczywiście poszukać czegoś blisko domu, ale trzeba uważać, żeby nie odbiło się to na jakości kursu.

Nauczyciel indywidualny

Zalety:

  • Doświadczony nauczyciel. Patrz wyżej.
  • Indywidualny plan nauczania. Jeśli nauczyciel zna się na rzeczy, to dostosuje sposób nauczania do naszych potrzeb i predyspozycji. Dzięki temu godzinne zajęcia indywidualne mogą dać więcej niż dwie półtoragodzinne lekcje w szkole językowej – tym bardziej, że uwaga nauczyciela jest przez cały czas skoncentrowana na nas.
  • Możliwość ćwiczenia mówienia. Wiele osób decyduje się na lekcje indywidualne właśnie po to, żeby poćwiczyć mówienie. Z takich konwersacji można wyciągnąć o wiele więcej niż z rozmów z kolegą z ławki na kursie językowym.
  • Większa elastyczność jeśli chodzi o czas zajęć. Tu wszystko oczywiście zależy od nauczyciela, ale często można się dogadać tak, żeby lekcję wpasować w nasz plan zajęć albo przesunąć na inny termin, kiedy nam wypadnie coś ważnego.
  • Lepszy wybór dla introwertyków. Jeśli przebywanie w dużej grupie ludzi Cię męczy, to indywidualny nauczyciel jest lepszym wyborem niż kurs. Jeśli znajdziesz nauczyciela, z którym dobrze się czujesz, to takie lekcje mogą być bardzo przyjemnym doświadczeniem.

Wady:

  • Duże koszty. Lekcje indywidualne to zdecydowanie najdroższa forma nauki (może poza wyjazdem za granicę). Częściowym rozwiązaniem może być zmniejszenie częstotliwości (np. jedna lekcja na 2-3 tygodnie), ale wtedy główny ciężar nauki spada jednak na ucznia, a nauczyciel pełni jedynie rolę konsultanta.
  • Same lekcje nie wystarczą. Tak jak w przypadku kursów – nauczyciel sam nam nie włoży wiedzy do głowy. Nawet jeśli lekcje są fantastycznie prowadzone, to daleko nie zajedziemy bez samodzielnej pracy w domu. Z moich doświadczeń wynika, że w przypadku uczniów na poziomie średnio zaawansowanym jedna godzinna lekcja w tygodniu wystarcza, żeby się nie cofać, ale o postępy w takim trybie raczej trudno.
  • Nie jest łatwo znaleźć dobrego nauczyciela. Lekcje indywidualne z byle jakim nauczycielem to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Tu sytuacja jest o tyle łatwiejsza, że jeśli nauczyciel nam nie odpowiada, możemy z niego z miejsca zrezygnować i poszukać lepszego. Przy szukaniu najlepiej się opierać na rekomendacjach znajomych, ale pamiętaj też, że nie ma takiego, który by wszystkim dogodził.
  • Czas na dojazdy. Patrz wyżej. Oczywiście problem znika, jeśli znajdziesz nauczyciela, który jest gotowy przyjechać do Ciebie do domu.

To na razie tyle. Jeśli przychodzą Ci dodatkowe argumenty za lub przeciw tym formom nauki, napisz o nich  poniżej w komentarzu.

8 komentarzy

  1. Wybiegnę troszkę w przyszłość…
    Moją przygodę z nauką języków rozpocząłem od nauki samodzielnej. Po co mi nauczyciele, kursy, wyjazdy skoro wszystko jest w podręcznikach. Niestety, taki system nauki wymaga od uczącego się ogromnej samodyscypliny i systematyczności – ja ich niestety nie posiadam za wiele. 🙁
    W związku z powyższym po całym entuzjazmie i zapale jaki miałem na początku pozostało tylko złudne życzenie gdzieś w zakamarkach umysłu, żeby nauczyć się w końcu tego włoskiego. No i pojawiła się nowa przyjaciółka (niezbyt miła) Frustracja.
    Postanowiłem zainwestować w siebie i wybrać się na kurs. Niestety, w moim mieście obecnie nie ma grupy by, którakolwiek szkoła językowa rozpoczęła zajęcia. Poszukałem więc na własną rękę nauczycielki włoskiego. I od dwóch miesięcy widzę istotny postęp nauki. Cena za nasze spotkanie nie jest wywindowana, a nauczycielka jest naprawdę bardzo sympatyczna. Mam nadzieję, że nasza współpraca ułoży się jak najbardziej pomyślnie i da jak największe efekty (w końcu to w moim interesie).
    A do samodzielnej nauki mam nadzieję jeszcze powrócę, ale na razie pracuję nad swoją systematycznością i samodyscypliną.

    1. Dzięki za podzielenie się swoją historią. To jest właśnie najważniejsze – rozpoznać swoje mocne i słabe strony i na tej podstawie dobrać odpowiedni sposób nauki. Cieszę się, że Ty swój znalazłeś.

      A systematyczność i samodyscyplinę można sobie wypracować, choć wymaga to wysiłku. Sam wiem, że nie zawsze jest łatwo. Ale warto, bo te cechy bardzo przydają się w całym życiu, nie tylko w nauce języków. Tak więc życzę wytrwałości i powodzenia 🙂

  2. Co do tych szkół językowych, wiele zależy od tego, jaka to jest szkoła. Niektóre faktycznie nie przejmują się uczniami i działają na swoich zasadach, ale są i takie, które starają się wpasować w grafik ucznia. Ale i tak najważniejszy jest nauczyciel. Są tacy, którzy, choć się starają, nie potrafią wytłumaczyć, są też tacy, którzy nawet nie próbują tłumaczyć i nauczyciele z powołania, największe skarby.
    I też bardzo dużym plusem, przynajmniej dla mnie, takich form nauki języka, tj. przy pomocy innej osoby, jest fakt, że zajęcia odbywają się w jakimś ustalonym porządku i nie ma przebacz. To mnie mobilizuje. Bo gdybym miała cały czas sama się uczyć, to byłoby mi bardzo ciężko wyrobić nawyk systematyczności, bo zawsze byłoby coś ważniejszego.
    Czekam na cd.

    1. Z Twojego komentarza wnioskuję, że masz duże doświadczenie z nauką w szkołach językowych – w każdym razie większe ode mnie 🙂 To prawda, nie da się wszystkich szkół wrzucić do jednego worka, każda działa trochę inaczej i na pewno są takie, które starają się ograniczyć wady, o których wspomniałem w poście.

      Dzięki za komentarz i zapraszam w najbliższy wtorek 🙂

  3. Co do szkol jezykowych, to zdecydowanie najwazniejszy jest program nauczania, bo sam nauczyciel, nawet najlepszy, niewiele moze, jesli ma z gory narzucony beznadziejny program, np musi korzystac z nowoczesnego "kolorowego badziewia" zwanego podrecznikami.
    Do zalet szkol jezykowych zaliczyles mozliwosc konwersacji miedzy kursantami, co dla mnie jest zdecydowana wada, szczegolnie na nizszych poziomach. W ten sposob uczacy sie utrwalaja tylko swoje bledy, ktore z czasem wchodza im w krew i sa nie do wykorzenienia. Poza tym w grupach jednonarodowych kursanci rozmawiajac stosuja nieswiadomie kalki jezykowe, rozumieja sie przy tym swietnie nie wiedzac, ze ich przekaz jest niezrozumialy dla nativow. A lektor- ich rodak- tez niewiele moze z tym zrobic, czesto rowniez nie zauwaza kalek z wlasnego jezyka. Dlatego ze spontanicznymi rozmowami bez nativa trzeba bardzo uwazac. Takie jest moje skromne zdanie, a z reszta jak najbardziej sie zgadzam. Pozdrawiam!

    Do zalet szkol jezykowych zaliczyles mozliwosc konwersacji miedzy kursantami, co dla mnie jest wada, szczegolnie na nizszych poziomach, gdyz uczacy sie tylko utrwalaja w ten sposob swoje bledy, ktore z czasem wejda im w krew i beda nie do wykorzenienia. Poza tym, gdy kursanci mowia w tym samym jezyku, nieswiadomie stosuja kalki jezykowe swietnie sie rozumiejac, jednak ich przekaz nie jest zrozumialy dla nativow, a lektor- ich rodak- tez niewiele moze z tym zrobic.

    1. Myślę, że naprawdę dobry nauczyciel potrafi zdziałać cuda, nawet jeśli ma narzucony beznadziejny podręcznik. No ale nie da się ukryć, że takie coś mocno ogranicza, więc uwaga z programem nauczania wydaje mi się bardzo trafna.

      Co do rozmów z innymi uczniami – temat jest dość złożony, ale rzeczywiście zbyt łatwo zaliczyłem to do zalet. Taka możliwość ma swoje plusy i minusy, a w przypadku uczniów początkujących minusy rzeczywiście chyba przeważają. Mówię tu o "luźnych" rozmowach, takie bardziej ustrukturyzowane mogą przynieść jednak spory pożytek. Na wyższych poziomach niebezpieczeństwo nie jest już chyba tak wielkie, bo uczniowie lepiej czują język, a poza tym mają zwykle i tak dużo kontaktu z autentycznym językiem, więc mogą zrównoważyć ryzyko utrwalenia błędnych konstrukcji.

      Niestety nie jestem w stanie edytować cudzych komentarzy, mogę je co najwyżej usuwać w całości. Na początku się dziwiłem, ale potem dotarło do mnie, że możliwość zmieniania czyichś wypowiedzi bez pozostawiania po sobie śladu mogłaby być niebezpiecznym narzędziem w nieodpowiedzialnych rękach 😉

Komentarze zostały zamknięte.