Przybornik: Jak się uczyć gramatyki?

czyli kilka ćwiczeń do wyboru dla każdego

Tak jak obiecywałem ostatnio, przedstawiam dziś kilka sposobów na naukę gramatyki. Mam nadzieję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Ćwiczenia uporządkowałem według klucza, o którym pisałem na blogu tydzień temu: na początku coś dla tych, co nie stronią od podręczników gramatyki i lubią uczyć się w sposób tradycyjny, a na końcu propozycje dla osób, które wolałyby uniknąć gramatycznego żargonu i studiowania regułek.

Źródło: rahego via photopin cc

Odmienianie całych zdań

Kto z nas nie kojarzy ćwiczeń polegających na odmienianiu wyrazów przez czasy, osoby, tryby, liczbę czy przypadki? Problem w tym, że jeśli ćwiczymy takie odmiany na odizolowanych słowach, trudno nam będzie zastosować później odpowiednią formę w zdaniu. Dlatego dużo lepszym pomysłem jest odmienianie całych zdań.

Weź jakiś tekst w języku obcym i przyjrzyj się pierwszemu zdaniu. Upewnij się, że wszystko w nim rozumiesz, a następnie zacznij zabawę! Możesz np. wyrazić to zdanie we wszystkich innych czasach, które znasz. Jeśli w zdaniu występują rzeczowniki w liczbie pojedynczej, zamień je na liczbę mnogą i odwrotnie (pamiętając o dostosowaniu formy czasowników, przymiotników i rodzajników, jeśli zachodzi taka potrzeba). Jeśli zdanie jest w drugiej osobie liczby pojedynczej, postaraj się wyrazić tę samą myśl w pozostałych osobach. Jeśli masz do czynienia z pytaniem, zamień je na zdanie twierdzące – i odwrotnie.

Możesz skupić się na jednym rodzaju konwersji (np. odmianie przez czasy) i zastosować ją do wszystkich zdań w tekście, albo możesz każde zdanie przerabiać na wszystkie możliwe sposoby, fundując sobie w ten sposób gruntowną powtórkę gramatyki.

W tym ćwiczeniu ważna jest jedna rzecz: pilnuj, żeby tworzone przez Ciebie zdania miały sens. Jeśli trzeba coś dostosować, zrób to (np. zamień słowo „jutro” na „dzisiaj” albo „wczoraj”, kiedy zmieniasz czas). Niektórych zdań nie będzie się dało wyrazić we wszystkich czasach. Czasami zmiana liczby będzie niemożliwa albo bezsensowna. Jeśli stwierdzisz, że tak jest, nie przekształcaj zdania na siłę. Chodzi o to, żeby ćwiczyć tworzenie zdań, które faktycznie mogłyby zostać użyte w normalnej komunikacji.

Tworzenie własnych przykładów

Kiedy poznasz jakąś nową zasadę, nie ograniczaj się do przeczytania przykładów ani nawet zrobienia ćwiczeń. Stwórz własne zdania, wykorzystujące tę regułę. Najlepiej by było, gdyby Twoje zdania wyrażały coś dla Ciebie ważnego. Możesz napisać coś o minionym dniu, opisać swoje marzenia albo skreślić kilka zdań o swojej pasji. Im bliższe Twojemu sercu jest to, co napiszesz, tym łatwiej zapadnie Ci w pamięć nie tylko treść, ale i forma.

Poproś kogoś o sprawdzenie, czy Twoje zdania są zbudowane poprawnie, a następnie zrób coś, żeby mieć z nimi częsty kontakt. Na przykład:
  • naucz się ich na pamięć,
  • nagraj je i wrzuć na swój odtwarzacz mp3, żeby ich odsłuchiwać od czasu do czasu,
  • przepisz je i powieś w miejscu, w którym będziesz je często widział.
Ani się obejrzysz, a nowe struktury same zapadną Ci w pamięć i zaczniesz je stosować automatycznie w mowie i w piśmie.

Dosłowne tłumaczenie zdań

Niektóre języki mają bardzo ścisłe zasady dotyczące szyku wyrazów w zdaniu. Żeby szybciej się oswoić z nietypowymi (z punktu widzenia języka polskiego) konstrukcjami, spróbuj tłumaczyć zdania w obcym języku słowo w słowo, zachowując oryginalny szyk. Na przykład:

I have not done the homework yet.
Ja mam nie zrobione ta praca domowa jeszcze.
Brzmi strasznie po polsku? To prawda. Ale pozwala dostrzec, jak bardzo różni się jeden język od drugiego. Jeśli „przetłumaczysz” w ten sposób więcej podobnych zdań, zaczniesz łatwiej dostrzegać różne zależności – że po angielsku nie możemy opuścić podmiotu („ja”), że „jeszcze” w zdaniach przeczących ląduje na końcu, że słówko „nie” wskakuje pomiędzy dwie części orzeczenia…
Korzyść z tego ćwiczenia jest jeszcze jedna: możesz się na własne oczy przekonać, jak szkaradnie brzmią dla obcokrajowców zdania wypowiadane niby to w ich języku, ale z typowo polskim szykiem. O tym, co zrobić, żeby uniknąć tłumaczenia słowo w słowo przy mówieniu lub pisaniu w języku obcym, na pewno jeszcze napiszę przy innej okazji.

Nauka przedimków i rodzajników

Nauka prawidłowego stosowania przedimków (a, an, the) i rodzajników (der, die, das; le, la itp.) jest dla wielu Polaków utrapieniem. Zaczyna się niby prosto – przedimek/rodzajnik określony stosujemy przed rzeczownikami, o których wcześniej wspominaliśmy, albo które są rozmówcy w jakiś sposób znane. Przedimek lub rodzajnik nieokreślony stawiamy przed tymi rzeczownikami, o których wspominamy po raz pierwszy. Jeśli zagłębimy się jednak trochę bardziej w temat, okaże się, że jest jeszcze mnóstwo reguł dodatkowych i wyjątków od tych reguł, nie wspominając już o tym, że w niektórych przypadkach przed rzeczownikiem nie powinniśmy stawiać nic. Wyuczenie się tych reguł na pamięć nie ma sensu, tu potrzebne jest raczej wyczucie językowe. Ale jak je sobie wyrobić?

Dobrą metodą jest analiza tekstów. Weź jakiś tekst w języku, którego się uczysz. Ważne, żeby był on napisany przez kogoś, kto bardzo dobrze włada tym językiem, najlepiej native speakera. A teraz, zdanie po zdaniu, zatrzymuj się przy każdym rzeczowniku i zastanów się, czy wiesz dlaczego postawiono tu właśnie taki a nie inny rodzajnik lub przedimek. Być może potrafisz podciągnąć dany przypadek pod jakąś dobrze znaną regułę. Ale jeśli nie, stwórz sobie własną teorię. Nie musisz jej nawet zapisywać, po prostu wymyśl coś, co by tłumaczyło takie a nie inne zastosowanie. Idź dalej – prawdopodobnie natrafisz wkrótce na podobny przypadek, który albo potwierdzi Twoją teorię, albo jej zaprzeczy – wtedy będziesz musiał ją zweryfikować.
Analizuj w ten sposób regularnie teksty, choćby po kilka zdań. Po jakimś czasie takich ćwiczeń stwierdzisz, że dużo lepiej rozumiesz zasady, jakimi rządzi się stosowanie przedimków i rodzajników. Reguły, które sam wywnioskowałeś, zapamiętasz dużo lepiej niż te, które wyczytasz z książki.
Kiedy zdobędziesz już większą biegłość, weź jakiś tekst i wymaż z niego wszystkie przedimki (najłatwiej to zrobić, jeśli masz tekst na komputerze). Następnie postaraj się uzupełnić luki odpowiednimi słowami, stosując odkryte przez siebie zasady. Porównaj z tekstem oryginalnym i zastanów się nad każdym miejscem, w którym zrobiłeś błąd. Pomyśl, z czego on wynika, i wyciągnij wnioski.

Metoda 10 tysięcy zdań

Metoda, którą opracował i rozpropagował Khatzumoto, autor bloga All Japanese All The Time. Opiera się na założeniu, że mózg jest w stanie sam wydedukować zasady rządzące językiem pod warunkiem, że będzie miał do dyspozycji dużą ilość materiału językowego. Za taką „dużą ilość” autor uznał 10 tysięcy odpowiednio dobranych, zrozumianych i regularnie powtarzanych zdań.

Nie ma tu miejsca na to, żeby opisywać metodę w szczegółach (zainteresowanych – dobrze władających angielskim i dysponujących dużą ilością wolnego czasu – odsyłam do spisu treści artykułów na blogu AJATT, zwłaszcza tych z działu 4. Sentences). W skrócie składa się ona z następujących kroków:
  1. Regularnie wyszukujemy zdania, które uznamy za przydatne w nauce języka. Mogą to być przykłady z podręcznika lub słownika, zdania z książek, artykułów, filmów itp. 
  2. Każde zdanie musimy najpierw zrozumieć – zarówno poszczególne słowa, jak i sens całości.
  3. Wpisujemy zdania do programu służącego do powtarzania słownictwa, np. Anki. Jako pytanie podajemy zdanie w języku obcym, jako odpowiedź – tłumaczenie, wyjaśnienie trudniejszych wyrazów lub struktur (po polsku lub w obcym języku) itp.
  4. Powtarzamy zdania za pomocą programu. Kiedy wyświetli się zdanie w obcym języku, czytasz je całe na głos i oceniasz, jak dobrze je rozumiesz. W zależności od oceny, jakiej sobie udzielisz, następna powtórka zostanie wyznaczona na bardziej lub mniej odległy termin.
Jeśli będziesz codziennie wpisywał do programu i przerabiał 10 nowych zdań (a do tego przerabiał dziennie jakieś 100 powtórek), cel dziesięciu tysięcy zdań osiągniesz w niecałe trzy lata. Metoda niewątpliwie czasochłonna, ale jeśli masz alergię na reguły gramatyczne, może warto spróbować w ten sposób?

Jeśli wciąż ci mało, zajrzyj na bloga Marysi, która podaje kolejne dwa ćwiczenia.

Znasz jakieś inne ciekawe metody, którymi chciałbyś się podzielić? Zostaw komentarz poniżej!
* * *
Na koniec jedno ogłoszenie: przez pierwsze dwa tygodnie września będę przebywał na urlopie, więc wpisy mogą nie pojawiać się regularnie (mam nadzieję opublikować choć jedną notkę, ale nie obiecuję). W każdym razie we wtorek 17 września na pewno pojawi się kolejny post.