Nauka języka z pasją

czyli coś o bieganiu, gotowaniu i historii Afryki

Przyjemne podniecenie… Radość 🙂 Entuzjazm!!! Satysfakcja! Poczucie spełnienia. Brzmi przyjemnie? To tylko kilka emocji, które pojawiają się w nas, kiedy oddajemy się swoim pasjom. Z pewnością masz takie zajęcia, w których mógłbyś pogrążyć się bez reszty i zapomnieć o bożym świecie. Może nawet miewasz wyrzuty sumienia, że przez swoją pasję zaniedbujesz obowiązki, takie jak na przykład nauka języków. A gdyby tak połączyć jedno z drugim?

Źródło: blinkingidiot via photopin cc

Jedną z rzeczy, które odróżniają nas od zwierząt, jest to, że do większości naszych zajęć wykorzystujemy w jakiś sposób język. W przypadku niektórych czynności jest on wręcz niezbędny. Używamy go do interakcji z innymi ludźmi: kiedy żartujemy z przyjaciółmi, kłócimy się ze znajomym, załatwiamy jakąś sprawę w urzędzie. Bez języka nie byłoby możliwe czytanie książek, oglądanie większości programów w telewizji, słuchanie radia, przeglądanie internetu. Ciężko się też obyć bez języka, jeśli chcemy przyswoić jakąś wiedzę (no chyba że chodzi o naukę czynności manualnych, sportów itp., których można się uczyć przez naśladownictwo). Jeśli pasjonuje Cię np. historia Afryki, nie możesz zgłębiać tego zainteresowania bez korzystania z języka – czytania książek i artykułów, słuchania wykładów, oglądania filmów dokumentalnych, rozmawiania z ludźmi.

Są też takie zajęcia, w których język nie odgrywa większej roli – a jednak okazuje się konieczny, jeśli chcemy pogłębić swoją wiedzę na dany temat albo podzielić się swoimi doświadczeniami z innymi. Przykład: lubisz biegać i chciałbyś kiedyś przebiec maraton. Na pierwszy rzut oka język nie odgrywa tu żadnej roli, możesz wyjść na trening i przebiec dwadzieścia kilometrów, nie wypowiadając ani jednego słowa. Ale jeśli chcesz się dowiedzieć, jak prawidłowo stawiać stopy w biegu i jak przeprowadzić właściwą rozgrzewkę, jeśli chcesz opracować skuteczny plan treningowy i dowiedzieć się, jak wybrać najlepsze buty, jeśli chcesz pochwalić się swoimi osiągnięciami znajomym – do tego wszystkiego znowu potrzebny jest język.

No to teraz najważniejsze: język tych wszystkich czynności można zmienić! Praktycznie wszystko, co robisz po polsku, możesz też robić w innym języku. Wiem, że nie odkrywam tym stwierdzeniem Ameryki, ale mam wrażenie, że często nie dostrzegamy, jak szerokie możliwości odkrywa przed nami ta perspektywa. Podam przykład z własnego życia. Kiedy byłem w podstawówce, miałem bzika na punkcie Beatlesów. Nie tylko słuchałem na okrągło ich muzyki, ale chciałem jak najwięcej wiedzieć o członkach zespołu, jego historii itp. Polskich materiałów o Beatlesach było w latach 90. jak na lekarstwo, ale na szczęście istniał już internet. Pamiętam, jak przeczesywałem anglojęzyczne strony i pochłaniałem wszystkie informacje, jakie udało mi się znaleźć (wtedy nie było tego wcale tak dużo). Angielskiego uczyłem się wtedy może od dwóch czy trzech lat, ale mnie to nie powstrzymywało – było dla mnie naturalne, że swoją fascynację mogę zaspokoić tylko w tym języku.

A jednak kiedy dzisiaj się nad tym zastanawiam, widzę mnóstwo zainteresowań, których nawet nie próbowałem zgłębiać w językach obcych. Jakiś czas temu mocno interesowałem się ptakami, ale czytałem o nich, korzystając tylko z polskich źródeł. Lubiłem kiedyś grywać w brydża, ale nigdy nie czytałem nic na ten temat po angielsku czy niemiecku. Jestem osobą głęboko wierzącą, ale do niedawna Ojcze Nasz czy Zdrowaś Mario umiałem odmówić tylko po polsku.

Trochę szkoda, bo rozwijanie swoich zainteresowań przy użyciu języków obcych ma same zalety. Przede wszystkim liczy się to, że pieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu. Robimy coś, co nas fascynuje, a jednocześnie, mimochodem, uczymy się języka. Oczywiście tego rodzaju nauka sama w sobie nie wystarczy, trzeba ją uzupełnić odpowiednimi ćwiczeniami stricte językowymi, ale na pewno można w ten sposób poprawić zasób słownictwa, rozumienie tekstu pisanego i mówionego, swobodę wypowiedzi, praktyczną znajomość struktur gramatycznych czy strach przed odzywaniem się w języku obcym.

Inną korzyścią płynącą z tej metody jest łatwość, z jaką „wchłaniamy” język. Wynika to z dwóch powodów. Po pierwsze, jeśli znamy się na danym temacie, bardzo dużo możemy odgadnąć z kontekstu. Znam na przykład ludzi, którzy angielski znają bardzo słabo, ale swobodnie czytają angielskie teksty informatyczne – właśnie dlatego, że fascynują się tą dziedziną i dużo o niej wiedzą. Po drugie, rzeczy, które nas interesują, uczymy się z dużą łatwością, nawet jeśli obiektywnie ich poziom trudności jest wysoki.

No i wreszcie istotna jest wysoka motywacja: do zajmowania się tym, co Cię fascynuje, nikt Cię nie musi przecież namawiać, prawda? Łatwiej przysiąść do nauki języka, jeśli mamy robić coś, co nas kręci, niż rozwiązywać nudne ćwiczenia gramatyczne.

Czas na ćwiczenie, dzięki któremu odkryjesz (mam nadzieję) nowe sposoby na przyjemną naukę języka:

  1. Weź czystą kartkę papieru (albo otwórz pusty dokument w edytorze tekstu, skoro już siedzisz przy komputerze…) i wypisz listę rzeczy, które Cię pasjonują. Mogą to być Twoje obecne hobby i zainteresowania, ale też rzeczy, którymi entuzjazmowałeś się w przeszłości i chciałbyś do nich wrócić. Możesz wreszcie uwzględnić aktywności, których jeszcze nigdy nie próbowałeś, a chciałbyś. Zostaw trochę miejsca pod każdym punktem.
  2. Pod każdą pozycją wypisz w podpunktach, w jaki sposób do realizowania tych czynności wykorzystujesz język polski. Czytasz na ten temat książki? Oglądasz filmy? Piszesz na ten temat artykuły? Rozmawiasz ze znajomymi? A może dana pasja sama w sobie polega na używaniu języka (np. pisanie opowiadań czy gra w Scrabble)?
  3. Przejrzyj teraz listę od góry do dołu i zaznacz te podpunkty, w których mógłbyś zmienić język polski na język obcy, którego się uczysz. Jeśli nie jesteś pewien, czy dałbyś radę, zaznacz mimo to!
  4. A teraz do dzieła! Masz przed sobą od kilku do kilkudziesięciu pomysłów na to, jak połączyć coś, co kochasz, z nauką języka. Spróbuj jednego, drugiego, trzeciego. Odrzuć to, co Ci nie odpowiada, a zostań przy tym, co sprawia Ci frajdę.

Kilka praktycznych przykładów:

  • Lubisz piec albo gotować? Poszukaj w internecie przepisów w innych językach, a może nawet kup sobie obcojęzyczną, ładnie wydaną książkę z przepisami. Zacznij od stworzenia czegoś prostego! Na początku odstraszać Cię może duża ilość specyficznego słownictwa, ale po przestudiowaniu kilku przepisów słowa będą się stawały coraz bardziej znajome, a Ty chcąc nie chcąc zostaniesz ekspertem od trybu rozkazującego (weź, wlej, dodaj, wymieszaj…). Może założysz bloga i będziesz się chwalić swoimi arcydziełami, zamieszczając zdjęcie i krótką notkę w języku obcym? Albo po prostu załóż prywatny dziennik i opisuj w nim swoje sukcesy.
  • Fascynuje Cię piłka nożna? Jesteś kibicem jakiegoś zagranicznego klubu? Spróbuj obejrzeć mecz z obcojęzycznym komentarzem (może uda Ci się znaleźć na kablówce, może będziesz musiał poszukać w internecie). Znajdź jakiś portal sportowy prowadzony w danym języku i poszukaj tam informacji o zawodnikach, komentarzy, analiz. Wejdź na obcojęzyczne forum prowadzone przez kibiców, poczytaj ich wypowiedzi i sam włącz się do dyskusji. Poszukaj wywiadów wideo z piłkarzami czy szkoleniowcem. Znajdź blogi na ten temat i czytuj je regularnie.
  • Jeśli jesteś fanatykiem jakiejś gry komputerowej, spróbuj zdobyć ją w języku, którego się uczysz. Więcej na ten temat u Karola ze Świata języków obcych.
  • Jeśli dzień zaczynasz i kończysz z Facebookiem i to tam spędzasz większość swojego wolnego czasu – zmień język interfejsu. A co tam, zaszalej i zmień na dokładkę język przeglądarki internetowej!

Na koniec parę linków z ciekawymi materiałami do nauki przeróżnych rzeczy:
  • Wikibooks – czyli stale rozwijany zbiór podręczników na rozmaite tematy, w różnych językach
  • Coursera – strona umożliwia wzięcie udziału (wirtualnie) w kursach organizowanych przez uniwersytety na całym świecie; głównie po angielsku, ale jest też trochę propozycji w innych językach
  • 750 kursów uniwersyteckich po angielsku – niektóre do słuchania, inne do oglądania, wszystkie za darmo
  • Das Abenteuer Leben – to z kolei gratka dla uczących się niemieckiego: szeroki wybór podkastów (audycji dźwiękowych) na wiele tematów związanych mniej lub bardziej z rozwojem osobistym
Z pewnością istnieją również podobne strony z materiałami w innych językach – jeśli chcesz coś polecić, napisz komentarz poniżej!

10 komentarzy

  1. Święte słowa. Jestem zapalonym graczem i gram już w zasadzie tylko po angielsku. Ciężko zliczyć słówka, których się dzięki temu nauczyłem. Największą moją pasją jest jednak tenis, i trochę z przymusu (oficjalne strony federacji tenisowych nie mają polskich wersji językowych), ale jednak codziennie czytam artykuły na ten temat po angielsku.

    Polecam też polubienie na fejsbuku anglojęzycznych portali z newsami: bbc, cnn, al-jazeera itp. Będziemy na bierząco ze światem, a przy tym poćwiczymy czytanie ze zrozumieniem na najwyższym poziomie.

  2. Właśnie o to mi chodziło 🙂

    A próbowałeś tego samego w innych językach, których się uczysz? Ja zauważyłem, że najłatwiej mi się zanurzyć w angielskim, z tego względu, że materiałów jest bez liku. Ale inne języki schodzą niestety trochę na drugi plan…

  3. Najlepiej gdy pasją są same języki obce. Wtedy nie jest nam potrzebna żadna motywacja. Chęć zgłębiania arkanów własnej pasji w języku obcym nie zawsze jest pociągająca. Moim zdaniem zależy to w dużej mierze od rodzaju hobby. Jeżeli jest ono bardziej "naukowe" to nie zawsze była wciągające.

    1. Jasne, jeśli kogoś pasjonują języki same w sobie, to nie musi szukać dodatkowej motywacji. Sam dobrze się identyfikuję z taką postawą. Ale z drugiej strony wiem, że jest mnóstwo osób, które nauka języków po prostu męczy – i dla nich połączenie hobby z nauką języka może być wybawieniem.

      Miałaś jakieś nieprzyjemne doświadczenia ze zgłębianiem "naukowych" zainteresowań w języku obcym?

    2. No rzeczywiście, prawo i administracja nie brzmi jakoś porywająco, przynajmniej dla mnie. Choć nie wątpię, że są osoby, które i tą tematyką się pasjonują.

  4. Zgadzam się z autorem artykułu. Interesuję się wszystkim co związane z Majami, Aztekami itp. i w ten sposób, szperając w sieci, bardzo poszerzyłem zasób swojego angielskiego słownictwa.

    1. Dzięki za komentarz! Przyznam się, że nie wiem nawet, jak powiedzieć "Majowie" czy "Aztekowie" w jakimkolwiek języku obcym 🙂 Ale myślę, że temat mógłby być wciągający, gdyby się w niego zagłębić.

  5. "Praktycznie wszystko, co robisz po polsku, możesz też robić w innym języku." – Zgadzam się i podpisuję pod tym. Do tego stopnia, że jak zdarza mi się przeklinać pod nosem, to po szwedzku (plus jest taki, że jeśli wymsknie mi się gdzieś wśród ludzi, to raczej nikogo nie zaboli w uszy) 😉

    Przestawienie Facebooka czy telefonu na język obcy też bardzo polecam!

Komentarze zostały zamknięte.